| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJE MOBILNE | KARIERA | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Księgowość > Podatki > Podatki osobiste > PCC > Koszmarny sen w naszym śnie czyli przykładowe pułapki podatkowe na starcie spółki z o.o.

Koszmarny sen w naszym śnie czyli przykładowe pułapki podatkowe na starcie spółki z o.o.

Możliwe do zaistnienia problemy podatkowe przy rozpoczynaniu działalności w formie spółki z o.o. przedstawia Sławomir Janiak, Tax Manager z POLAUDIT Sp. z o.o.

Zaczęło się bardzo obiecująco. Znaleźliśmy z moją dziewczyną fajną nieruchomość do sprzedaży. Spokojna okolica, tuż obok łąki, las a sam dom otoczony wiekowymi drzewami . Świetnie nadawał się na mały klub czy pensjonat. Cena? Wyjątkowo korzystna. Nasi dalecy krewni namówieni przez rodziców obiecali sfinansować ten zakup.

Udaliśmy się do notariusza. Biznes postanowiliśmy prowadzić w ramach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością – wiadomo, nie zamierzamy w razie gdy coś nie wypali odpowiadać za długi majątkiem osobistym. Umowę nabycia willi mieliśmy zaklepaną z jej właścicielem. Wiedzieliśmy, że się nie wycofa.

Podpisaliśmy akt notarialny naszej spółki, do której każdy z nas zobowiązał się wnieść po 50.000 zł. Notariusz pobrał swe wynagrodzenie i dodatkowo ku naszemu zdziwieniu 500 zł podatku od czynności cywilnoprawnych. Cóż, tego nie przewidzieliśmy, ale trudno. Sięgnęliśmy do portfeli po dodatkowe 500 zł.

Monitor Księgowego – prenumerata

50 Ściąg Księgowego z aktualizacją online

Następnym ruchem było nabycie naszej wymarzonej willi. Już następnego dnia sfinalizowaliśmy transakcję, u tego samego notariusza. Starszy Pan sprzedający nieruchomość potwierdził, że zapłatę (grubo ponad 2,5 mln polskich złotych) otrzymał. Krewni jak widać nas nie zawiedli. I ruszyliśmy z realizacją naszych pomysłów biznesowych. Szczęśliwi i pełni młodzieńczego zapału następnego dnia chcieliśmy omówić nasze zmiany ze znajomym architektem.

Niestety, do tego akurat spotkania nie doszło. Popędziliśmy zaś na złamanie karku do prawników i doradców podatkowych i szukać zewnętrznego finansowania. Rodzice swoją obietnicę spełnili, krewni również ale więcej już nie zamierzali nam pomagać, również finansowo.

A wszystko to przez senne zjawy szepczące przeciągłym i syczącym złowieszczo głosem, wijące się dookoła nas w tę duszną i upalną sierpniową noc . I to każdemu to samo, bo jakoś dziwnie się stało, że nasze sny były identyczne. Moja ukochana była wręcz przerażona. Cóż takiego nam przekazały?

Przepisy ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych dotyczące opodatkowania umowy spółki nakazują pobrać przez notariusza 0,5% tego podatku liczonego od wartości wnoszonych do spółki wkładów. Niby zapłaciliśmy ale czy odniosło to prawidłowy prawnie skutek? Przecież to spółka jest podatnikiem podatku czyli notariusz od niej powinien pobrać podatek. A przepisy wyraźnie mówią, że notariusz uzależnia dokonanie czynności – czyli w naszym przypadku ostatecznego powstania spółki – od pobrania od tej spółki wskazanego powyżej podatku. Nielogiczne, ale prawdziwe. Jak pobrać podatek od kogoś (czegoś) kto jeszcze formalnie nie istnieje. Notariusz faktycznie otrzymał te 500 zł, przecież doskonale pamiętaliśmy jak dawaliśmy mu pieniądze, za które mieliśmy w następnym tygodniu wyskoczyć na dwa dni za miasto. Jak obowiązek zapłaty podatku może powstać zanim faktycznie pojawi się sam podatnik – w tym przypadku spółka? Czy zapłata podatku przez wspólników i jego pobór przez notariusza nie skutkują wygaśnięciem zobowiązania podatkowego ciążącego na samej spółce, której przecież jeszcze wtedy nie było? Niestety, powszechnie wiadomo, że zasadniczo taki przypadek nie powoduje wygaśnięcia zobowiązania podatkowego u podatnika. Co prawda planowano zmiany w tym zakresie ale na chwile obecną raczej nic z tego nie będzie. Istnieje więc ryzyko, że organy podatkowe mogą upomnieć się, o zaległy podatek pukając do drzwi spółki. O ile oczywiście można w takim przypadku mówić, że faktycznie podatnikiem mógł zostać podmiot, który tym podmiotem na chwilę powstania obowiązku podatkowego faktycznie jeszcze nie był.

Jak to dzieje się w praktyce? Organy podatkowe nie kwestionują o dziwo takiej praktyki. Ale wiadomo jak to z fiskusem bywa – dziś jest tak a jutro inaczej. A może należałoby aby spółka po jej powstaniu sama złożyła deklaracje PCC i uregulowała podatek a wspólnicy wystąpili o jego nadpłatę? Tylko co wówczas ma zrobić nasz biedny notariusz, któremu to przepisy ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych nakazują wprost aby pobrał podatek przed dokonaniem czynności cywilnoprawnej. To w końcu spełnił on swój obowiązek wynikający z funkcji płatnika czy też nie? A jak by się uparł i nie spisał aktu bo spółka mu nie wpłaciła podatku?

I jeszcze te 2,5 mln złotych jakie zapłacono za „naszą” willę. Zjawy szepczą, że spółka będzie miała kłopoty. Że to albo darowizna albo pożyczka dla spółki i podatkowych problemów – w tym przypadku na gruncie podatku dochodowego od osób prawnych – ciąg dalszy. Podobno spółka pomimo, że nie osiągnie w pierwszym swym roku działalności ani złotówki przychodu, nie mówiąc już o dochodzie, to jeszcze może być zobowiązana do zapłaty ok.  15.000 zł podatku dochodowego a w skrajnej sytuacji nawet prawie pół miliona złotych.

Tu dodać należy, że w pierwszym przypadku mowa jest o uznaniu, że kwota 2,5 mln zł była udzieloną spółce nieodpłatną pożyczką generując tym samym tzw. dochód z nieodpłatnie otrzymanych świadczeń w postaci odsetek, w drugim zaś o otrzymanej darowiźnie stanowiącej przychód dla spółki i podlegający opodatkowaniu nie wg zasad przepisów ustawy o podatku od spadków i darowizn a wprost przepisom ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, choć ostatecznie różnica w samym obciążeniu podatkowym wielka by nie była.

reklama

Polecamy artykuły

Narzędzia księgowego

POLECANE

WYWIADY

reklama

Ostatnio na forum

Jednolity Plik Kontolny

Eksperci portalu infor.pl

Mirek Gumula

Szkoła Jazdy Subaru

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »