| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Księgowość > Aktualności > Czesi reformują podatki i służbę zdrowia

Czesi reformują podatki i służbę zdrowia

Wzorem Słowaków Czesi wprowadzają podatek liniowy i liczą na to, że zagraniczni inwestorzy zaczną do nich walić drzwiami i oknami. I rezygnują z bezpłatnej służby zdrowia

W 200-osobowym parlamencie niemal idealnie podzielonym na pół socjaliści i komuniści nie chcieli w ogóle słyszeć o podatku liniowym i reformie zdrowia. Protestowało Czeskie Stowarzyszenie Pacjentów, które mówiło, że opłaty za leczenie są sprzeczne z konstytucją.

Reformy centroprawicowego rządu premiera Mirka Topolanka przeszły jednym głosem posła niezależnego. We wtorek za podatkiem liniowym i wprowadzeniem opłat w lecznictwie głosowały ugrupowania koalicji: Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), Chrześcijańscy Demokraci i Zieloni.

Ustawę musi jeszcze zatwierdzić senat i prezydent Vaclav Klaus, ale rozkład głosów wskazuje, że nie będzie z tym problemu. Czesi skutki reformy odczują w 2008 roku.

Ciągle chodzą do lekarza

Sukces Topolanka oznacza koniec bezpłatnej służby zdrowia - jak się szacuje, do 200 mld koron, które na zdrowie łoży państwo, obywatele dołożą swoje 4 mld.

Od stycznia za każdą wizytę u lekarza i wypisanie recepty trzeba będzie zapłacić 30 koron (ponad 4 zł), za każdy dzień spędzony w szpitalu - 60 koron (8,3 zł), a za pomoc w stanach nagłych - 90 koron (12,5 zł).

- Te opłaty nie są wysokie. Chodzi o to, żeby zmniejszyć ilość niepotrzebnych wizyt - mówi "Gazecie" Lubosz Palata, publicysta "Lidovych Novin". - Zdarza się, że moja babcia idzie do doktora, jak ma czas. Może sobie z nim pogadać, może dostać receptę na tańszą aspirynę za 10 czy 15 koron. Z punktu widzenia państwa znacznie taniej będzie, jak po aspirynę pójdzie się do apteki, a nie do lekarza.

Jeśli doktor nie pobierze opłaty od pacjenta, grozi mu prawie 7 tys. zł kary. Ten punkt lekarze bardzo krytykowali. Szef Czeskiej Izby Lekarskiej Milan Kubek stwierdził nawet, że ten zapis sprowadza lekarzy do poziomu babci klozetowej przyjmującej 1 euro należności.

Rząd był jednak nieugięty. Czech chodzi do lekarza 13 razy w roku, czyli dwa razy częściej niż przeciętny obywatel Unii Europejskiej. Bardzo wysoka jest także konsumpcja leków na receptę. Równie dużo medykamentów trafia do kosza - rocznie ich wartość wynosi ok. 1,4 mld zł.

Ministerstwo zdrowia uważa, że jeśli system finansowania opieki zdrowotnej, która i tak jest w lepszej sytuacji niż nasza, nie zmieni się, to w 2015 roku na jego działalność zabraknie ok. 1,4 mld dolarów.

Choć 80 proc. Czechów sprzeciwia się opłatom za leczenie, rząd zdecydował się na ten krok nie tylko, by wyeliminować niepotrzebne wizyty. Chciał przede wszystkim zmniejszyć deficyt budżetowy i zwiększyć wzrost gospodarczy.

Musi to zrobić przed przystąpieniem do strefy Euro najpewniej w 2012 roku. Dziura budżetowa jest większa niż w Polsce i wynosi 4 proc. PKB. Dzięki reformie finansów publicznych w Czechach w 2008 roku ma się on zmniejszyć do 3,2 proc., a w 2010 - do 2,5 proc.

Podatkowa zagrywka

Drugim filarem reformy ma być podatek liniowy. Teraz Czesi płacą od 12 do 32 proc. podatku w zależności od zarobków. W 2008 roku zapłacą stawkę 15-proc., a rok później 12,5-proc. Nie oznacza to, że będzie tam raj podatkowy.

- Trzeba pamiętać, że choć wprowadzono podatek liniowy, reforma ma jednak zwiększyć wpływy do budżetu. Zmienią się więc nie tylko stawki, ale i sposób naliczania podatków - wyjaśnia Palata. - Będą one pobierane od całkowitych kosztów pracy ponoszonych przez pracodawców, łącznie ze składkami na leczenie i emeryturę. W 2008 r. efektywnie zapłacimy więc 23,1 proc. podatku, a potem 19,4 proc.

Jak wyliczył dziennik "Hospodarske Noviny", dwie trzecie rodzin nie skorzysta z obniżenia podatków, a nawet zapłaci więcej.

Ekonomiści bardzo chwalą obniżenie podatku dla firm. Będzie on spadał stopniowo z obowiązujących dziś 24 proc. do 19 proc. w 2010 roku.

Ale za to wzrosną obciążenia pośrednie, np. najniższa stawka VAT z 5 proc. do 9 proc.

- Poczuliśmy oddech Słowaków na plecach. Oni wprowadzili podatek liniowy już 2004 roku i od tego czasu inwestorzy chętniej przychodzą do nich, a nie do nas. Rząd chce to zmienić - mówi Palata.

W naszym regionie podatek liniowy obowiązuje w państwach bałtyckich, na Słowacji, w Rumunii, na Ukrainie i w Rosji.

Agnieszka Skieterska

reklama

Narzędzia księgowego

POLECANE

WYWIADY

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Jednolity Plik Kontolny

Eksperci portalu infor.pl

Kancelaria BSJP

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »