| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Księgowość > Aktualności > Co trzeba zmienić w polskim systemie podatkowym - rozmowa z profesorem Witoldem Modzelewskim

Co trzeba zmienić w polskim systemie podatkowym - rozmowa z profesorem Witoldem Modzelewskim

O koniecznych zmianach w polskich podatkach, o „bermudzkim” trójkącie urzędowo-lobbystyczno-eksperckim, a także o potrzebie przywrócenia rangi przepisu prawa i jego bezpośredniego stosowania rozmawiamy z Witoldem Modzelewskim - profesorem dr hab. Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem Narodowej Rady Rozwoju, prezesem Instytutu Studiów Podatkowych, doradcą podatkowym nr 00001. Zdaniem profesora Modzelewskiego pogląd interpretacyjny władzy musi być wyjątkiem od zasady, że władza mówi do nas przepisem prawa. Władza musi nauczyć się szanować poglądy prawne obywateli, bo to oni przede wszystkim „stosują prawo podatkowe”.

Infor.pl: Wyraził Pan niedawno opinię, że nowa Ordynacja jest potrzebna ale jeszcze nie teraz. Najpierw trzeba naprawić najbardziej “miododajne” podatki jak VAT, akcyza i CIT. Dopiero potem Ordynacja. Kiedy Pana zdaniem będzie czas na stworzenie nowej Ordynacji podatkowej?

Witold Modzelewski: Z Ordynacją podatkową dzieje się źle, ale na tle katastrofy w materialnym prawie podatkowym jest to dużo mniejszy problem. Przypomnę, że projekt tej ustawy powstał pod moim kierunkiem w latach 1993-1995, a intensywne prace parlamentarne trwały dwa lata. Sądzę, że jej stan w 1997 roku był dużo lepszy niż obecnie. Wiele zupełnie nieprzemyślanych lub błędnych nowelizacji popsuło tę ustawę: to ona jest przyczyną katastrofy interpretacyjnej ostatnich lat. Resort finansów a dokładnie pięć izb skarbowych tworzy dziś gigantyczną firmę doradczą, która zajmuje się narzucaniem podatnikom swoich poglądów prawnych a nie „interpretacją przepisów”.

My już nie mamy prawa podatkowego: mamy „lepsze”, bo urzędowe poglądy władzy, oraz „gorsze” czyli te, które mają podatnicy. To absurd. Naprawa tej ustawy nie musi polegać napisaniu jej od nowa. Trzeba zatrzymać „maszynkę do mięsa”, która co rok niszczy nasze prawo, zastępując je urzędniczą gadaniną: to można zrobić bardzo szybko. Ewentualną wizję nowej Ordynacji podatkowej musi stworzyć nowa większość parlamentarna, bo w dniu 25 października br. wyborcy zdecydowali o innego przyszłości naszego kraju. Czy to oznacza, że trzeba stworzyć nową Ordynację podatkową? Może, ale moim zdaniem nie jest to dziś najważniejsze, ale oczywiście lepiej mieć lepszą Ordynację podatkową od obecnej.

Infor.pl: Dość sceptycznie ocenił Pan w niedawnym wywiadzie dla PAP dokonania założenia nowej Ordynacji podatkowej przygotowane przez Komisję Kodyfikacyjną Ogólnego Prawa Podatkowego pod przewodnictwem prof. Leonarda Etela. Dlaczego?

Witold Modzelewski: Znam ten dokument, widzę jego wady i zalety. Zatwierdził go rząd, który już przechodzi do historii. Obowiązuje tu również zasada dyskontynuacji. Odniosłem wrażenie (może błędne), że politycy poprzedniego rządu traktowali prace nad Ordynacją jako część kampanii wyborczej, którą przecież sromotnie przegrali. Nie jest chyba dobrze, że tak ważny w dłuższej perspektywie akt prawny jest używany w walce politycznej przeciwko tym, którzy chcą ratować stan naszych podatków. Alternatywa ta jest na wskroś fałszywa: musimy ratować materialne prawo podatkowe, bo jest w stanie rozpadu. Tego nie zastąpi nawet dużo lepsza od obecnej Ordynacja podatkowa.

Infor.pl: Co więcej stwierdził Pan w tym kontekście “Cenię prof. Leonarda Etela, uważam go za jednego z najwybitniejszych ekspertów prawa podatkowego, ale nie wierzę w zespoły w takich sytuacjach. W prawie powinna być zasada jednego pióra, istnienie zespołu wymusza zbyt dużo kompromisów". Powstaje pytanie, czy doczekamy się autorskiego projektu ordynacji podatkowej Profesora Modzelewskiego? Co na pewno znalazłoby się w takim projekcie?

Witold Modzelewski: W pełni podtrzymuję ten pogląd, zwłaszcza najwyższą ocenę szefa tej komisji, ale mój wkład w tworzenie Ordynacji podatkowej zakończył się w 1995 r. gdy w imieniu rządu przedstawiłem ją w Sejmie. Moim zdaniem tego rodzaju projekty muszą mieć autorski charakter, a zasada jednego pióra jest kanonem, któremu powinniśmy być wierni: albo będziemy mieć spójną koncepcję, albo zbiór różnych, przypadkowych i nawet sprzecznych wizji. Mam nadzieję, że Pan profesor Leonard Etel stworzy swoją wersję tej ustawy. Powinna być ona wolna od politycznego kontekstu: może zlecić jej opracowanie Sejm lub Kancelaria Prezydenta, ale to nie do mnie pytanie.

Prof. Modzelewski: nowa Ordynacja podatkowa niepotrzebna teraz

Infor.pl: Czy Pana jednoznacznie negatywna ocena obecnych przepisów dotyczących interpretacji podatkowych oznacza, że nie chciałby Pan żadnych urzędowych interpretacji w naszym systemie podatkowym? Ani indywidualnych ani ogólnych?

Witold Modzelewski: To jakieś nieporozumienie: ogólne interpretacje urzędowe są potrzebne, ale władza powinna wydawać ich możliwie najmniej: co najwyżej kilkanaście w roku, a lepiej aby było ich jeszcze mniej. Pogląd interpretacyjny władzy jest potrzebny tylko wtedy, gdy władza chce, aby jej stanowisko było znane obywatelom. To musi być wyjątek od zasady, że władza mówi do nas przepisem prawa. Co do zasady trzeba nauczyć się szanować poglądy prawne obywateli, bo to oni przede wszystkim „stosują prawo podatkowe”: władza robi tylko w procedurach jurysdykcyjnych i musi zrozumieć, że nie ma „lepszych” i „gorszych” poglądów prawnych. Poglądy obywateli, których nie podziela władza, nie oznaczają bezprawności ich działań. Od tego trzeba zacząć.

Urzędowe interpretacje podatkowe - wynaturzona koncepcja, z którą czas skończyć

Infor.pl: Prezydent Andrzej Duda powołał Pana do Narodowej Radę Rozwoju. Gratulując Panu Profesorowi tego zaszczytnego powołania chciałbym zapytać, czy udział w NRR wyklucza Pana powrót do Ministerstwa Finansów?

Witold Modzelewski: Dziękuję za gratulacje, ale słowa o „powrocie do ministerstwa finansów” chyba również są nieporozumieniem; kiedyś (bardzo dawno, bo 20 lat temu) byłem sekretarzem i podsekretarzem stanu, nie będąc politykiem. Poza tym nigdy nie byłem urzędnikiem, mimo że wysoko cenię sobie ten status. To były inne czasy: było miejsce dla nie będących politykami wysokich funkcjonariuszy publicznych. Współpracowałem z czterema rządami z czterema ministrami finansów: zaczynałem od prawicy (rząd Jana Olszewskiego) a skończyłem z lewicą (rząd Śp. Józefa Oleksego). To były inne czasy: sądzę, że dziś podatkami muszą (i powinni) rządzić z krwi i kości politycy, bo jest tu bardzo źle, a to wymaga siły politycznej i determinacji.

Mogę tylko zasugerować, aby politycy, którzy chcą i będą działać w interesie publicznym, muszą wiele zmienić, a zwłaszcza wykluczyć (bez wyjątku) jakiekolwiek relacje urzędników z biznesem optymalizacyjnym zwłaszcza zagranicznym, którego działania z natury są sprzeczne z interesem publicznym. On tu faktycznie rządził zbyt długo.

Bardzo dziękuję za ciekawą rozmowę.

Rozmawiał Paweł Huczko

reklama

Narzędzia księgowego

POLECANE

WYWIADY

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Jednolity Plik Kontolny

Eksperci portalu infor.pl

Mariusz Stelmaszczyk

Adwokat

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »