| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Księgowość > Aktualności > Co trzeba zmienić w polskim systemie podatkowym - rozmowa z profesorem Witoldem Modzelewskim

Co trzeba zmienić w polskim systemie podatkowym - rozmowa z profesorem Witoldem Modzelewskim

O koniecznych zmianach w polskich podatkach, o „bermudzkim” trójkącie urzędowo-lobbystyczno-eksperckim, a także o potrzebie przywrócenia rangi przepisu prawa i jego bezpośredniego stosowania rozmawiamy z Witoldem Modzelewskim - profesorem dr hab. Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem Narodowej Rady Rozwoju, prezesem Instytutu Studiów Podatkowych, doradcą podatkowym nr 00001. Zdaniem profesora Modzelewskiego pogląd interpretacyjny władzy musi być wyjątkiem od zasady, że władza mówi do nas przepisem prawa. Władza musi nauczyć się szanować poglądy prawne obywateli, bo to oni przede wszystkim „stosują prawo podatkowe”.

Infor.pl: Panie Profesorze, chciałbym zapytać o konieczne zmiany w polskim systemie podatkowym. Z wielu Pańskich wypowiedzi, także na naszym portalu infor.pl wynika paląca wręcz konieczność reformowania polskich podatków.

Witold Modzelewski: Zacznijmy od próby określenia tych działań: nie używajmy tu pojęcia „reforma polskich podatków” - z nią mamy do czynienia od wielu lat, a ich skutki dla budżetu i dla uczciwych podatników są wręcz opłakane. Przed naszym krajem konieczność podjęcia szybkich działań ratunkowych: załamują się dochody budżetowe – tzw. dziura Szczurka (Rostowskiego?) tylko w trzech najważniejszych podatkach wynosi ponad 60 mld zł (niektórzy szacują „lukę podatkową” na kwotę około 90 mld zł). W stosunku do uczciwych podatników obecny system jest wyjątkowo wręcz opresyjny lub wrogi, a uchylający czy też unikający opodatkowania biznes święci swoje największe sukcesy finansowe i prestiżowe. Podatnicy często powtarzają pogląd, że zupełnie „nie opłaca się być uczciwym”.

Co trzeba zrobić? Aby uratować nasze podatki przede wszystkim trzeba przeciąć wszelkie związki władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz sądowniczej z biznesem optymalizacyjnym, zwłaszcza tym międzynarodowym, oraz z lobbystami zainteresowanymi destrukcją prawa podatkowego: od tego trzeba zacząć, wyrzucać do kosza wszystkie (bez wyjątku!) przepisy, które napisano dla tych dwóch grup beneficjentów podatkowego status quo. To punkt wyjścia: to jest oczywiście decyzja polityczna, ale można sądzić, że wynik wyborów ją w pełni potwierdza.

Potrzebny jest szybko plan ratunkowy dla systemu podatkowego, a zwłaszcza dla VAT

„Uszczelnienie systemu podatkowego”: co to jest?

Infor.pl: W niedawnych wywiadach prasowych (dla PAP i Rzeczpospolitej) jest Pan określany jako współtwórca propozycji podatkowych Prawa i Sprawiedliwości. Nie dementował Pan tych określeń więc chciałbym zapytać jak duży był Pana udział w przygotowywaniu tych projektów nowych ustaw podatkowych (projekty ustaw: o VAT, o CIT, o podatku od wielkopowierzchniowego handlu detalicznego, o podatku od transakcji finansowych, o podatku od niektórych instytucji finansowych), które zostały opublikowane w materiałach programowych na stronie kampanii wyborczej PIS?

Witold Modzelewski: Opublikowane projekty ustaw podatkowych autoryzują politycy, bo są częścią programu, który przyniósł im zwycięstwo wyborcze. Ich dobrym prawem jest korzystanie z wiedzy ekspertów, tak jak w każdej innej dziedzinie. Projekty te są w istotnym zakresie zbieżne z poglądami, które od lat prezentuje publicznie Instytut Studiów Podatkowych oraz moja skromna osoba. Lecz bez woli politycznej, popartej głosami wyborców, poglądy ekspertów nie mają większego znaczenia. O kształcie przyszłego systemu podatkowego zadecydowali wyborcy, którzy mają już dość obecnego stanu rzeczy. To jest najważniejsze: projekty były w czasie kampanii wyborczej powszechnie znane, co było czymś zupełnie nowym w życiu politycznym.

500 pytań o VAT odpowiedzi na trudne pytania z interpretacjami Ministerstwa Finansów (PDF)

Nowa ustawa o VAT - trzeba ją uchwalić jak najszybciej

Infor.pl: Przegląd koniecznych zmian zacznijmy może od VAT-u. Temu podatkowi poświęca Pan najwięcej uwagi. Jest to z pewnością najważniejszy podatek w naszym systemie, który mimo wielu mankamentów i ułomności przynosi nadal najwięcej pieniędzy budżetowi Państwa.

Witold Modzelewski: Podatek ten z różnym natężeniem dewastowano w ciągu ostatnich 11 lat, przy czym największej destrukcji dokonano w latach 2008-2015. Z różnych zresztą przyczyn niekompetencja rządzących jest najważniejsza, ale swoją rolę odegrali lobbyści i biznes optymalizacyjny, który zrobił chyba najwięcej zła. Ostrożny rachunek bezpowrotnych strat w tym podatku za te lata przekroczył już ponad 90 mld zł, a może więcej. Trzeba wyrzucić do kosza nie tylko obecną ustawę o tym podatku, lecz również wszystkie interpretacje urzędowe, niekiedy poparte bardzo dyskusyjnymi wyrokami i uchwałami sądowymi. Podatek ten trzeba napisać od nowa, aby chronił on interes publiczny i interesy uczciwych podatników. Ten plan ma oczywiście wielu jawnych (znamy ich agresywne wypowiedzi) i cichych wrogów, bo patologie podatkowe zawsze mają wielu zwolenników. Lista koniecznych zmian w tym podatku jest powszechnie znana, trzeba tylko chcieć uchwalić nową ustawę i wdrożyć. Z obecną wersją VAT-u, co wielokrotnie publicznie podkreślałem, nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego. Zresztą nie tylko ja.

Infor.pl: Poddał Pan istotnej krytyce większość propozycji Rady Konsultacyjnej Prawa Podatkowego przy Ministrze Finansów z 20 sierpnia 2015 r., dotyczące rozwiązań ograniczających możliwość popełniania oszustw VAT. Czy faktycznie nie ma wśród tych propozycji nic godnego uwagi? Nic, co mogłoby ograniczyć wyłudzenia VAT? Dość pozytywnie wypowiadał się Pan np. o koncepcji podzielonej płatności W projekcie nowej ustawy o VAT jest podzielona płatność. Jednocześnie zasadą w VAT ma być odpowiedzialność nabywcy za niewpłacony przez dostawcę podatek (zaległość podatkową sprzedawcy). Jak to ma działać?

Witold Modzelewski: Szkoda chyba czasu na dyskusję o pomysłach, które albo nic nie wnoszą, albo popierają istnienie wadliwych rozwiązań (np. załącznik nr 11 do obecnej ustawy czyli tzw. odwrotne obciążenie), względnie są wręcz szkodliwe, bo być może są nieświadomym wsparciem dla lobbystów.

Dam tylko jeden przykład: po co tworzyć jakiś „centralny rejestr faktur”?  Czy ktoś wie, ile tych dokumentów  powstaje każdego dnia? Ile jest również faktur korygujących i not korygujących? Kto będzie wprowadzał do tego rejestru faktury wystawione przez podmioty zagraniczne? Jak ochronić ów rejestr przed działaniem zwykłych oszustów, którzy wprowadzają doń miliony fałszywych dokumentów, zwłaszcza gdy będą podszywać się pod uczciwe firmy, aby im zaszkodzić? Robi się to również dziś, aby wyłudzić nienależne zapłaty. Pomysł podrzucenia politykom owego rejestru wyszedł chyba od biznesu optymalizacyjnego, który być może ma już oprogramowanie dla jego obsługi. Debiut Rady na tym polu nie był zbyt udany. Czy przeprowadzono na ten temat debatę z udziałem niezależnych ekspertów? Zresztą Rada jest organem doradczym rządu, który podał się do dymisji, a jej wiceszef jest posłem Platformy Obywatelskiej, czyli spór nie ma tylko merytorycznego charakteru.

Są bardzo różne wersje wdrożenia tzw. podzielonej płatności. Do tej pory wszystkie tego rodzaju propozycje były torpedowane przez zagraniczny biznes optymalizacyjnego i … resort finansów. Z litości nie zacytuję odpowiedzi na ten temat, który otrzymałem w związku z postulatami Instytutu Studiów Podatkowych z 2014 roku naprawy tego podatku z resortu finansów.

Zamiast mydlić oczy na temat tzw. odwrotnego obciążenia, trzeba było już dawno wprowadzić ową podzieloną płatność w wersji dobrowolnej: jeśli kupujemy nie chcąc ryzykować utraty prawa do odliczenia od nieznanego i być może zaplątanego w niejasne interesy dostawcy (usługodawcy), to może będzie od niego zażądać ustanowienia odrębnego rachunku bankowego, na który będzie wpłacana część ceny, która odpowiada podatkowi naliczonemu. Rachunek ten będzie pod nadzorem organu podatkowego właściwego dla dostawy. W przypadku zastosowania tej formy rozliczenia, nabywca nie będzie odpowiadać solidarnie za zaległości podatkowe dostawcy. Postulat ten, znany od 2012 roku, różni się od postulatów Rady. Najważniejsze, że opowiadają się za nim od lat uczciwi podatnicy: przeciwnicy są na ulicy Świętokrzyskiej i biznesie optymalizacyjnym, który tam często gości.

Rady (na pewno) nie warte 50 mld zł

Infor.pl: W projekcie nowej ustawy o VAT (także w projekcie nowej ustawy o CIT) firmowanej przez PIS jest m.in. nowa instytucja dająca podatnikom możliwość informowania organu podatkowego o planowanej (lub już zastosowanej) optymalizacji podatkowej. Bardzo proszę o przybliżenie tej instytucji. Dlaczego będzie warto składać te informacje?

Witold Modzelewski: Należy stworzyć możliwie najwięcej rozwiązań, które chronić będą uczciwych podatników, wprowadzać transparentne stosunki między władzą a obywatelem oraz stawiać precyzyjne granice między legalnym a nielegalnym obniżaniem obciążeń podatkowych. Jeśli podatnik uważa, że stosuje legalne i rzetelne metody optymalizacyjne, to będzie mógł (nie musiał) poinformować o tym organy podatkowe, korzystając tym samym z domniemania działania w dobrej wierze. Jest to od lat znany postulat, który oczywiście jest bezpardonowo atakowany przez zwolenników obecnego stanu rzeczy: słyszałem nawet, że (jakoby) projekt ustawy proponuje „opodatkowanie VAT-em korzyści” wynikających ze zgłoszonej przez podatnika działań optymalizacyjnych. I takie bzdury  powtarzają oficjalne agencje informacyjne. Tu nie ma pola dla uczciwej debaty: idzie o zbyt duże pieniądze.

Monitor Księgowego – prenumerata

Infor.pl: Czy jest Pan przekonany, że zmiany, jakie przyniesie nowa ustawa o VAT przyniosą zakładane rezultaty? W szczególności, czy istotnie ograniczą wyłudzanie VAT, z którym to problemem nie radzą sobie raczej państwa UE.

Witold Modzelewski: Najpierw trzeba stworzyć prawo, które nie będzie sprzyjać lub legalizować uchylania się od opodatkowania, a potem należy je wdrożyć, zapewnić przestrzeganie, chronić przed patologizacją interpretacyjną: przecież dziś przepis prawa nie ma żadnego znaczenia: liczą się tylko poglądy wyrażone przez urzędowe gadulstwo, a sądy ponoć przypisują sobie prawo do „poprawiania nieudolnego ustawodawcy”. Sporo jest więc do zrobienia poza działaniami legislacyjnymi.

Ale musimy zacząć od stworzenia nowego prawa, które stanowione będzie w dobrej wierze, w zgodzie z interesem publicznym, chroniąc interesy uczciwych podatników - czyli większości. Wiem, jestem bardzo naiwny: obrońcy status quo są potężni, królują w mediach, mają wpływy w dotychczasowym systemie politycznym, a nawet w organach władzy. Tak łatwo nie zrezygnują ze swoich wpływów i posuną się daleko, aby nie stracić swojej pozycji. Dowiedziałem się niedawno, że ich zdaniem podatkami w nowym rządzie ma zająć się ktoś bardzo zasłużony dla międzynarodowej optymalizacji podatkowej: nie wierzę w taki scenariusz, ale wszyscy widzimy, że operacja ratunkowa ma wpływowych i potężnych przeciwników (nie tylko w Polsce). Interes publiczny, dobro naszego kraju - jakkolwiek je rozumiemy - nie ma w świecie „agresywnego planowania podatkowego” żadnego znaczenia.

Infor.pl: Często mawia Pan, że podatki nie mogą być proste, bo skomplikowane mamy realia społeczno-gospodarcze. Mimo to zapytam, czy VAT mógłby być prostszy?

Witold Modzelewski: To nie są w pełni moje słowa: podatek od towarów i usług w wersji wspólnotowej, nawet gdyby był tworzony w dobrej wierze, jest dużo bardziej skomplikowaną wersją od kształtu obowiązującego poza Wspólnotą. Aby cokolwiek uprościć, trzeba przywrócić rangę przepisu prawa i jego bezpośredniego stosowania, co wiąże się z szacunkiem dla poglądów prawnych podatników. Dziś interpretacje urzędowe na temat tego podatku to ponad milion stron tekstu. Kto jest w stanie tym posługiwać się? Nikt. Gdy wrócimy do stanowionego prawa (sola scriptura) życie podatników będzie dużo prostsze. Zło tkwi również we wszechobecnym gadulstwie urzędniczym (m.in. niepodpisywanych „komunikatach resortu finansów”), trudno zrozumiałej judykaturze, która – jak to często słyszymy – wydaje „prawotwórcze wyroki”. Na jakiej podstawie prawnej? Czas z tym skończyć. Dla dobra obywateli i naszego kraju

Nikt nie ma prawa wydawać „prawotwórczych wyroków” w dziedzinie podatkowej

Infor.pl: Patrząc na skalę wyłudzeń VAT pojawiają się oceny, że formuła VAT się wyczerpuje. Czy Pana zdaniem VAT ma nadal przyszłość, czy może jest jakaś inna alternatywa dla VAT? Może zwykły podatek obrotowy? Stany Zjednoczone jakoś funkcjonują bez VAT.

Witold Modzelewski: Z wyłudzeniami możemy dać sobie radę, gdy podatkami nie będzie rządzić „bermudzki” trójkąt urzędowo-lobbystyczno-ekspercki, który raczej nie działa w interesie publicznym. Oczywiście trzeba ratować również inne podatki, bo dziś i przez kolejne lata VAT nie ma żadnej alternatywy. W dalszej perspektywie można tu zaproponować coś w zamian. Teraz nie jest to najważniejsze.

Infor.pl: W projekcie nowej ustawy o VAT wyraźnie jest napisane, że niektóre z jej regulacji stanowią odstępstwo od regulacji wspólnotowych. Jakie najważniejsze rozbieżności z prawem UE i orzecznictwem TSUE widzi Pan profesor w tym projekcie? Czy i jak te rozbieżności mogą zagrozić skutecznemu wejściu w życie nowej ustawy o VAT? Kiedy możemy się spodziewać wejścia w życie tej ustawy?

Witold Modzelewski: To nie jest prawda: to kolejny przykład wrogiej narracji tych, którzy są przeciwnikami naprawy istniejącego stanu rzeczy. Wiemy, że w Polsce od lat wykorzystuje się istnienie domniemanych sprzeczności regulacji polskich chroniących interes publiczny z prawem UE, aby tworzyć kolejne luki podatkowe, czego najlepszym przykładem jest wmówienie nam, że samorządowe jednostki budżetowe nie są podatnikami tego podatku.

Każde państwo członkowskie może podjąć działania mające na celu zwalczanie oszustów podatkowych, kierując się zasadą proporcjonalności zastosowanych środków do skali szkodliwości tych działań. Od dawna powinno to robić, ale tu wkraczamy już na grunt polityki. Biznes optymalizacyjny był powiązany z częścią elit politycznych, które wiele lat rządziły tym podatkiem: chyba on również powinien uznać swoją klęskę. Ale nie miejmy złudzeń: będzie on bronił do upadłego swojej pozycji m.in. twierdząc, że nie możemy naprawić tego podatku, bo jest to „sprzeczne z prawem UE”. To jakiś absurd. A kiedy ustawa wejdzie w życie? Oby jak najszybciej, ale trzeba również dać podatnikom jakiś czas dla poznania jej realizacji.

Polecamy: 500 pytań o VAT odpowiedzi na trudne pytania z interpretacjami Ministerstwa Finansów (PDF)

Polecamy: Przewodnik po zmianach w ustawie o rachunkowości 2015/2016 (PDF)

Infor.pl: Pisał Pan niedawno (publikowaliśmy to również na naszym portalu infor.pl), że naprawa akcyzy, to najważniejsze zadanie dla nowego Sejmu – obok reformy VAT-u. Co Pana zdaniem trzeba w pierwszej kolejności zmienić w naszym systemie akcyzy? Czy potrzebna będzie nowa ustawa? PIS nie szedł do wyborów z projektem nowej ustawy o podatku akcyzowym.

Witold Modzelewski: Nie warto pisać nowej ustawy o podatku akcyzowym, bo od 1 marca 2009 r. obowiązuje już trzecia ustawa, którą jednak trzeba mocno poprawić, bo ma zbyt wiele luk i słabości. Potrzebna jest jej gruntowna nowelizacja, która ograniczy, a docelowo wyeliminuje gigantyczny rynek paliw, papierosów i alkoholu, który nie płaci akcyzy. Tu trzeba wprowadzić wiele nowych rozwiązań, które będą nie tylko zamieszczone w samej ustawie o podatku akcyzowym, lecz również w ustawie o służbie celnej, przepisach regulujących produkcję wyrobów spirytusowych i tytoniowych oraz w przepisach dotyczących kontroli skarbowej.

Dziś rzetelni podatnicy handlujący paliwami silnikowymi nie są w stanie konkurować z nieopodatkową kontrabandą. Merytoryczne postulaty jak to zrobić są również znane od lat, m.in. są to sugestie celników i organizacji grupujących producentów wyrobów spirytusowych i paliw. Trzeb jednak przełamać opór wszystkich szkodników i doprowadzić do zmiany prawa, działając w interesie publicznym oraz tych, którzy dziś płacą akcyzę.

Naprawa akcyzy: najważniejsze zadanie – obok VAT-u – dla nowego Sejmu

Infor.pl: O naszym podatku dochodowym od osób prawnych krąży powszechna opinia, że płacą go już tylko te podmioty, którym nie wypada go nie płacić (tu przede wszystkim spółki z udziałem Skarbu Państwa). Zwłaszcza spółki z udziałem kapitału zagranicznego mają szereg metod tzw. optymalizacji podatkowej, dzięki którym mogą zarówno nie płacić CIT, jak i transferować pieniądze za granicę bez podatku.

Proszę powiedzieć, co Pana zdaniem trzeba zmienić w polskim CIT, by dochody z tego podatku nie spadały, a z drugiej strony, by podatek ten nie był udręką dla uczciwych podatników. Które z tych pomysłów znajdziemy w projekcie nowej ustawy o CIT firmowanym przez PIS?

Witold Modzelewski: Podatek dochodowy od osób prawnych został już dawno „wykończony” przez ignorującego interes publiczny ustawodawcę, lobbystów i biznes optymalizacyjny. Według ostrożnych szacunków bezpowrotne straty w tym podatku wynoszą około 30 mld zł (ok. 1,5% PKB), a wpływy wynoszą też ok. 30 mld zł, czyli proporcjonalnie tracimy tu jeszcze więcej niż w przypadku VAT-u i akcyzy.

Większość proponowanych rozwiązań służy „uszczelnianiu” tego podatku, a także wyeliminowaniu tych rozwiązań, które stosowano tylko po to, aby biznes optymalizacyjny mógł bezpiecznie zarobić pieniądze dla swoich klientów („przepisy korzystne dla podatników”). Jest ich sporo (na pewno za dużo). Należy również wprowadzić znane od lat postulaty tych, którzy nie chcą mieć nieuczciwej konkurencji ze strony nieopodatkowanych, zwłaszcza zagranicznych konkurentów. Przecież każdy zada pytanie: czy biznes optymalizacyjny, który dzięki tzw. umowom luksemburskim doprowadził do utraty przez Polskę wielomiliardowych kwot dochodów budżetowych, miał związki z władzą w naszym kraju? Czy aby nie doradzał również rządzącym i resortowi finansów? Może to ktoś wreszcie sprawdzi i powie zwykłym obywatelom, czy wolno jednocześnie działać na szkodę państwa polskiego i brać od niego pieniądze? Za co? Za doradztwo?

Może wreszcie uzyskamy odpowiedź na pytanie, kto jest autorem największej w historii dezorganizacji aparatu skarbowego poprzez połączenie izb skarbowych z urzędami skarbowymi? Proszę zapytać co na temat tej „reformy” sądzą pracownicy aparatu skarbowego. Ich opinie są miażdżące. Kto wcześniej podsunął pomysł połączenia izby celnej z urzędami celnymi?

Zmiany w podatku dochodowym  są tylko częścią większej całości. A tu trzeba również faktycznie obniżyć opodatkowanie tym, którzy faktycznie inwestują, a nie tym, którzy inwestują w „innowacje podatkowe”. Dochód inwestowany w realną gospodarkę musi być docelowo poza opodatkowaniem: to zupełnie oczywisty postulat, który od lat jakoś nie chce się przebić.

Infor.pl: Z pewnością zna Pan koncepcję, którą lansuje Centrum im. Adama Smitha i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców - likwidacji CIT i wprowadzenia podatku przychodowego. Zresztą ZPP proponuje również w przypadku osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą likwidację PIT i przejście na podatek od przychodów w wysokości od 3 do 7 proc. w zależności od branży.
Jak Pan ocenia tę koncepcję? Czy likwidacja sporów dotyczących trawników przed i za siedzibą firmy, poczęstunków dla kontrahentów i innych rodzajów kosztów uzyskania przychodów nie jest nęcącą wizją? Czy nie uprościłoby to Pana zdaniem życia firmom? Trudno byłoby chyba także unikać płacenia takiego podatku?

Witold Modzelewski: Brałem udział w dyskusji na temat tych pomysłów: to tylko ogólne idee, a liczą się tylko projekty konkretnych ustaw. Kiedy będą, zacznie się realna debata. Podatek przychodowy nie jest dużo prostszy od podatku dochodowego, bo w obu będą rozbieżne stanowiska na temat pojęcia przychodów, których to sporów nie można z góry wyeliminować. A przykłady, które Pan podaje, obiektywnie nie mają większego znaczenia, bo są dowodem jak urzędowe i sądowe interpretacje potrafią namieszać tam, gdzie problem nie jest aż tak skomplikowany. Ale na podatkach trzeba się znać – nie wystarczy czytać koślawe przepisy. Wydatki na trawnik na terenie siedziby podatnika są kosztem uzyskania przychodów, podobnie jak na poczęstunki dla kontrahentów, które związane są z działalnością gospodarczą. Wystarczy nie rozrabiać, bo z nudów lub niekompetencji można wiele popsuć.

Infor.pl: Stosunkowo najmniej wypowiada się Pan publicznie na temat PIT. Jednak w jednym z ostatnich wywiadów stwierdził Pan Profesor, że ustawy o PIT nie da się już poprawić. Jak powinna więc Pana zdaniem wyglądać nowa ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych. Bardzo proszę o wskazanie kilku niezbędnych elementów dobrej ustawy o PIT. Czy powinna objąć np. także  rolników?

Witold Modzelewski: Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych ma już prawie 24 lata i już jej nic nie pomoże. Czy wie Pan, ile razy ją nowelizowano oraz ile obowiązuje dziś przepisów przejściowych? Ponad tysiąc jednostek redakcyjnych. Katastrofa legislacyjna jest stanem, którego nie da się odwrócić. Dziś ten podatek powinien być nazwany podatkiem od emerytów, rencistów i legalnie zatrudnionych pracowników. Daje on jednak ponad 70 mld wpływów, czyli zbyt dużo, aby można było tu godzić się na zbyt ryzykowne eksperymenty. W najbliższych latach dochody z tego podatku będą jednak spadać, bo trzeba podwyższyć minimum wolne (obecnie go faktycznie nie ma) oraz będzie on wykorzystywany dalej do prowadzenia polityki prorodzinnej.

Większość przepisów tej ustawy jest jednak z innej epoki i wymaga unowocześnienia. Nie trzeba jednak tworzyć dwóch, a dziś tak naprawdę to czterech podatków dochodowych: trzeba je skodyfikować w jednej ustawie, ale na to przyjdzie czas za rok lub dwa, bo teraz nasz kraj ma coś ważniejszego do zrobienia.

Koncepcję opodatkowania rolników opracował jeszcze rząd premiera Donalda Tuska: można ten projekt znaleźć w resorcie rolnictwa, ale czy jest aktualny politycznie? O to proszę zapytać polityków. Sądzę, że nie będzie tego w planach przyszłego rządu, ale niech on o tym zdecyduje.

reklama

Narzędzia księgowego

POLECANE

WYWIADY

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Jednolity Plik Kontolny

Eksperci portalu infor.pl

Agata Lackowska-Wandas

Adwokat

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »