Nie tylko 183 dni pobytu. Co decyduje o uzyskaniu rezydencji podatkowej w Hiszpanii? Jak nie stracić polskiej rezydencji podatkowej?

REKLAMA
REKLAMA
Dom na Costa del Sol, praca zdalna z tarasu i kilka miesięcy w roku poza Polską - taki model życia wybiera coraz więcej Polaków. Problem w tym, że o rezydencji podatkowej nie decyduje sam kalendarz. Hiszpański urząd patrzy również na to, gdzie mieszka rodzina i skąd faktycznie zarządzana jest firma. To zaskakuje nawet tych, którzy starannie planują swój pobyt.
- Rezydencja podatkowa w Hiszpanii
- 183 dni liczone inaczej, niż się wydaje
- Jak legalnie zachować polską rezydencję
- Gdy oba kraje uznają tę samą osobę za rezydenta
- Nieruchomość bez rezydencji – jakie podatki?
- Na co zwrócić uwagę?
Rezydencja podatkowa w Hiszpanii
• Rezydentem podatkowym można zostać nawet wtedy, gdy nie spędza się w Hiszpanii 183 dni - wystarczy, że w tym kraju znajduje się centrum interesów albo mieszkają tu małżonek i małoletnie dzieci.
• Numer NIE, wpis do padrón czy zakup nieruchomości same w sobie nie przesądzają o zmianie rezydencji. Jednak brak rejestracji nie chroni osoby, która realnie przeniosła życie do Hiszpanii.
• Hiszpańska rezydencja oznacza rozliczanie całego dochodu w tym kraju - również polskie pensje, dywidendy i najem. Do tego dochodzą obowiązki informacyjne o majątku za granicą.
– Klienci najczęściej pytają, ile dni mogą bezpiecznie spędzić w Hiszpanii, żeby hiszpański fiskus nie uznał ich za rezydentów. Tymczasem liczy się też m.in. to, gdzie prowadzona jest firma i gdzie mieszka rodzina – mówi Joanna Ossowska-Rodziewicz, współwłaścicielka agencji nieruchomości By-Bright.
REKLAMA
REKLAMA
183 dni liczone inaczej, niż się wydaje
Hiszpania uznaje osobę za rezydenta podatkowego, jeśli przebywa w kraju dłużej niż 183 dni w roku kalendarzowym – liczonym od 1 stycznia do 31 grudnia, a nie w dowolnym okresie 12 miesięcy. Do tej puli mogą zostać doliczone również sporadyczne nieobecności, jeśli podatnik nie udowodni rezydencji w innym państwie.
Rezydentem można zostać także wtedy, gdy w Hiszpanii znajduje się centrum interesów, m.in. miejsce zarządzania firmą, główne źródła dochodu czy kierowanie inwestycjami – nawet przy pobycie krótszym niż 183 dni. Obowiązuje też tzw. domniemanie rodzinne: jeśli w Hiszpanii mieszkają małżonek i małoletnie dzieci, urząd również może uznać, że podatnik jest tu rezydentem.
– Zdarza się, że klient formalnie mieszka poniżej pół roku w Hiszpanii, ale cała rodzina jest tu na stałe, dzieci chodzą do lokalnej szkoły, a on zarządza biznesem zdalnie. W oczach urzędu to już może być hiszpańska rezydencja – zaznacza Robert Reiski, współwłaściciel By-Bright.
Jak legalnie zachować polską rezydencję
Posiadanie numeru NIE, wpis do padrón, czyli rejestru mieszkańców czy zakup nieruchomości nie oznaczają automatycznie zmiany rezydencji. Jednak brak rejestracji też nie chroni tych, którzy faktycznie przenieśli do Hiszpanii swoje życie.
Aby bezpiecznie mieszkać w Hiszpanii okresowo, najlepiej pilnować określonych zasad:
- nie przekraczać 183 dni pobytu rocznie,
- utrzymywać realne mieszkanie i centrum życia w Polsce,
- prowadzić działalność zawodową z Polski, a rodziny nie osiedlać na stałe w Hiszpanii.
Warto co roku uzyskiwać polski certyfikat rezydencji podatkowej i gromadzić dowody pobytu: bilety lotnicze, potwierdzenia płatności kartą, rachunki za media czy rezerwacje.
– Nie da się przez większość roku mieszkać i pracować w Hiszpanii, jednocześnie dowolnie „wybierając” polską rezydencję tylko na papierze. Liczą się fakty, nie deklaracje – podkreśla Joanna Ossowska-Rodziewicz.
Gdy oba kraje uznają tę samą osobę za rezydenta
Jeśli Polska i Hiszpania jednocześnie uznają daną osobę za swojego rezydenta, rozstrzyga umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania między krajami. Bada się kolejno: stałe miejsce zamieszkania, ośrodek interesów życiowych, miejsce zwykłego pobytu, a na końcu obywatelstwo. Certyfikat polskiej rezydencji jest ważnym dowodem, ale nie stanowi absolutnej ochrony, jeśli fakty wskazują na przeniesienie życia do Hiszpanii.
REKLAMA
Nieruchomość bez rezydencji – jakie podatki?
Polski rezydent może posiadać nieruchomość w Hiszpanii, nie stając się jej rezydentem – płaci jednak lokalne podatki, m.in.: IRNR od najmu (zasadniczo 19 proc. dla rezydentów UE) lub od wartości użytkowania niewynajmowanej nieruchomości, podatek od zysku przy sprzedaży (ok. 19 proc.), IBI (lokalny coroczny podatek od nieruchomości).
Po uzyskaniu hiszpańskiej rezydencji podatnik rozlicza co do zasady cały swój światowy dochód – pensje, dywidendy, odsetki, najem i zyski z akcji czy nieruchomości, także te w Polsce. Pojawiają się też obowiązki informacyjne dotyczące majątku za granicą.
Na co zwrócić uwagę?
Przed przekroczeniem limitu dni, podpisaniem umowy o pracę w Hiszpanii, objęciem funkcji administratora spółki, przeniesieniem rodziny czy sprzedażą firmy, akcji lub nieruchomości warto przygotować symulację co najmniej trzech wariantów: nierezydenta, zwykłego rezydenta oraz rezydenta korzystającego z preferencyjnego reżimu podatkowego dla nowych przyjezdnych. Dla właścicieli polskich spółek kluczowe jest też miejsce faktycznego zarządu firmy i zasady dotyczące zagranicznych spółek kontrolowanych.
– Warto przeanalizować swoją sytuację, zanim czas spędzany w Hiszpanii przełoży się na obowiązek podatkowy, którego się nie spodziewaliśmy. Decyzję o rezydencji trzeba podjąć świadomie, znając wszystkie jej konsekwencje, a nie odkryć rok później przy rozliczeniu podatkowym, że zmieniły się zasady, według których płacimy podatki – podsumowuje Joanna Ossowska-Rodziewicz.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA


