Nowe narzędzie do lokowania oszczędności bez podatku Belki od 2027 r. Jest jednak haczyk

REKLAMA
REKLAMA
Od 2027 r. inwestorzy mają zyskać nowe narzędzie do lokowania oszczędności bez podatku Belki. Osobiste Konto Inwestycyjne ma zachęcać Polaków do budowania kapitału, ale zwolnienie podatkowe będzie obowiązywać tylko w określonych granicach. Po przekroczeniu limitów pojawi się podatek od wartości aktywów, dlatego dla inwestorów znaczenie będzie miało nie tylko to, ile zarobili, lecz także jak duży portfel zgromadzili na koncie.
- Ulga dla inwestorów, ale nie podatkowa próżnia. Próg 100 tys. zł może być granicą psychologiczną i podatkową
- Czy to początek podatku od majątku?
- Nie wystarczy zapytać, czy OKI się opłaca
Ustawa o osobistych kontach inwestycyjnych ma wejść w życie 1 stycznia 2027 r. OKI będzie dobrowolnym narzędziem oszczędzania i inwestowania. Dochody z aktywów zgromadzonych na koncie mają korzystać ze zwolnienia z podatku dochodowego, ale tylko w określonych granicach. Limit preferencji wyniesie 100 tys. zł, przy czym dla części oszczędnościowej przewidziano niższy próg - 25 tys. zł. Nadwyżka ponad limity będzie objęta podatkiem od wartości aktywów. W 2027 r. jego stawka wyniesie 0,85 proc. „OKI to próba przesunięcia ciężaru z opodatkowania pojedynczego zysku na opodatkowanie wartości określonego portfela aktywów. Dla wielu inwestorów może to być korzystne, ale tylko pod warunkiem, że rozumieją, gdzie kończy się preferencja, a zaczyna nowy koszt podatkowy” – mówi Tomasz Prokurat, radca prawny, doradca podatkowy i partner w Kancelarii Litigato.
REKLAMA
REKLAMA
Ulga dla inwestorów, ale nie podatkowa próżnia. Próg 100 tys. zł może być granicą psychologiczną i podatkową
Dotychczas podatek Belki kojarzył się przede wszystkim z wynikiem: odsetkami, dywidendą albo zyskiem ze sprzedaży papierów wartościowych. OKI zmienia punkt odniesienia. Przy przekroczeniu limitów podatkowo istotna stanie się sama wartość aktywów na rachunku. To nie musi być rozwiązanie niekorzystne - przy części portfeli może okazać się prostsze i tańsze niż klasyczny podatek od zysków kapitałowych. Należy jednak pamiętać, że „bez podatku Belki” nie oznacza „bez podatku w ogóle”. „Hasło „bez podatku Belki” jest atrakcyjne, ale nie powinno kończyć analizy. Fiskus nie znika z rachunku, tylko zmienia punkt odniesienia. Przy OKI trzeba będzie patrzeć jednocześnie na zysk, wartość aktywów, limity i horyzont inwestycji” – wyjaśnia Tomasz Prokurat.
Dla początkujących inwestorów limit 100 tys. zł może być impulsem do wejścia na rynek kapitałowy. Dla osób z większym portfelem będzie jednak punktem kalkulacji: ile środków trzymać na OKI, jaka część mieści się w limicie i czy korzystać z części oszczędnościowej objętej niższym progiem. Podatek od wartości aktywów nie działa jak podatek od zrealizowanego zysku. Inwestor może nie sprzedać instrumentów finansowych i nie wypłacić dywidendy, a mimo to wartość portfela może mieć znaczenie dla rozliczenia.
Czy to początek podatku od majątku?
Najciekawszy spór wokół OKI nie dotyczy samego rachunku, lecz filozofii opodatkowania. Podatek Belki jest podatkiem od określonego dochodu z kapitału. Podatek od wartości aktywów opiera się natomiast na wartości portfela ponad limitami. Formalnie nie jest to klasyczny podatek majątkowy, bo dotyczy dobrowolnego produktu, określonych aktywów i konkretnych progów. Trudno jednak nie zauważyć, że w ramach OKI państwo rezygnuje z opodatkowania dochodu w granicach preferencji, ale jednocześnie po przekroczeniu limitów sięga po wartość zgromadzonych aktywów.
REKLAMA
„Nie nazwałbym podatku od aktywów OKI klasycznym podatkiem majątkowym. To byłoby zbyt daleko idące uproszczenie. Ale kierunek jest interesujący: państwo zwalnia dochód, lecz po przekroczeniu limitu może opodatkować samą wartość aktywów. To zupełnie inna logika niż tradycyjny podatek Belki” – ocenia Tomasz Prokurat.
Nie wystarczy zapytać, czy OKI się opłaca
Dla inwestorów podstawowe pytanie nie powinno ograniczać się do rozważania, czy warto założyć OKI. Ważniejsze jest to, jaką funkcję konto ma pełnić w całej strategii majątkowej. Inaczej będzie wyglądała sytuacja osoby, która dopiero zaczyna regularne inwestowanie, inaczej inwestora z większym portfelem, a jeszcze inaczej kogoś, kto będzie łączyć część oszczędnościową z inwestycyjną. Znaczenie będzie miała również komunikacja instytucji finansowych. Klient powinien wiedzieć, które aktywa mieszczą się w preferencji, kiedy powstaje nadwyżka i kiedy może pojawić się podatek do zapłaty.
„OKI może być atrakcyjnym narzędziem, ale jego opłacalność nie będzie taka sama dla każdego inwestora. Inaczej należy ocenić mały, regularnie budowany portfel, inaczej większe aktywa przekraczające limit preferencji. Dlatego przed decyzją warto sprawdzić nie tylko potencjalną korzyść z braku podatku Belki, ale też moment, w którym pojawi się podatek od wartości aktywów. Dla części osób oszczędzających na emeryturę lepszym rozwiązaniem może okazać się fundacja rodzinna, zwłaszcza, że pozwala ona również zarządzić kwestią sukcesji” – podkreśla Tomasz Prokurat.
OKI może być ważnym krokiem w rozwoju indywidualnego inwestowania w Polsce. Nie jest jednak podatkową białą kartą. To raczej nowy kontrakt między państwem a inwestorem: mniej podatku od dochodu, ale większe znaczenie wartości aktywów. Dlatego sukces tego rozwiązania będzie zależał nie tylko od limitów, lecz także od tego, czy inwestorzy zrozumieją jego mechanizm przed pierwszym rozliczeniem.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA




