Dyskusja wokół programu SAFE koncentruje się przede wszystkim na bezpieczeństwie państwa i modernizacji sił zbrojnych. Trudno się temu dziwić, bo przecież mówimy o jednym z największych programów finansowania obronności w historii Unii Europejskiej, a Polska ma otrzymać w jego ramach nawet 43,7 mld euro. Warto jednak spojrzeć na ten instrument z szerszej perspektywy. SAFE może stać się nie tylko impulsem dla sektora obronnego, ale również ważnym czynnikiem wzrostu dla wielu przedsiębiorstw działających na rynku prywatnym.
- SAFE to nie dotacje dla przedsiębiorców
- Efekt mnożnikowy dla gospodarki
- Szansa przede wszystkim dla sektora technologicznego
- Potrzebne będzie odpowiednie przygotowanie finansowe
- Kto przygotuje się wcześniej, ten zyska najwięcej
SAFE to nie dotacje dla przedsiębiorców
Pierwszą kwestią, którą warto wyjaśnić, jest charakter samego programu. SAFE nie jest funduszem grantowym skierowanym bezpośrednio do firm. Przedsiębiorcy nie będą mogli składać wniosków o dofinansowanie i otrzymywać środków podobnie jak w przypadku wielu programów unijnych.
Finansowanie trafia do państw członkowskich, które wykorzystują je na inwestycje związane z bezpieczeństwem i obronnością. Oznacza to jednak, że środki te będą zasilać liczne projekty, zamówienia oraz inwestycje realizowane przez sektor publiczny. To właśnie w tym miejscu pojawia się przestrzeń dla prywatnego biznesu.
Efekt mnożnikowy dla gospodarki
Duże programy inwestycyjne rzadko kończą się na wydatkach ponoszonych przez instytucje publiczne. W praktyce uruchamiają one cały ekosystem dostawców, podwykonawców i partnerów biznesowych.
W przypadku SAFE korzyści mogą odnieść nie tylko przedsiębiorstwa związane bezpośrednio z produkcją sprzętu wojskowego. Współczesna obronność opiera się na rozbudowanej sieci technologii, usług i kompetencji, które często dostarczane są przez prywatne firmy.
Można spodziewać się zwiększonego zapotrzebowania na rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa, sztucznej inteligencji, analizy danych, elektroniki, automatyki, logistyki czy zaawansowanych usług inżynieryjnych. Rosnące znaczenie będą miały również przedsiębiorstwa wspierające rozwój infrastruktury, magazynowania oraz systemów komunikacji.
W praktyce oznacza to, że nawet firmy, które nigdy nie współpracowały z sektorem obronnym, mogą znaleźć dla siebie miejsce w nowych łańcuchach dostaw.
Szansa przede wszystkim dla sektora technologicznego
Jeszcze kilkanaście lat temu inwestycje obronne kojarzyły się głównie z zakupem czołgów, samolotów czy amunicji. Dziś bezpieczeństwo państwa coraz częściej budowane jest poprzez technologie cyfrowe.
Nowoczesne systemy obronne wymagają zaawansowanego oprogramowania, rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, systemów przetwarzania danych, technologii satelitarnych oraz narzędzi do ochrony infrastruktury krytycznej. To sprawia, że potencjalnymi beneficjentami programu SAFE mogą stać się również firmy z sektora IT, startupy technologiczne czy przedsiębiorstwa rozwijające własne projekty badawczo-rozwojowe.
Dla wielu polskich firm może to być okazja do wejścia na rynek, który dotychczas wydawał się niedostępny lub zarezerwowany wyłącznie dla największych graczy.
Potrzebne będzie odpowiednie przygotowanie finansowe
Możliwości biznesowe pojawiające się wraz z SAFE będą jednak wymagały od przedsiębiorców odpowiedniego przygotowania. Duże kontrakty oznaczają konieczność zwiększenia mocy produkcyjnych, zatrudnienia specjalistów, inwestycji w nowe technologie oraz zapewnienia płynności finansowej.
Duże programy inwestycyjne otwierają przed firmami nowe możliwości, ale jednocześnie stawiają przed nimi nowe wymagania. Kluczowe staje się nie tylko pozyskanie kontraktu, lecz także skuteczne zarządzanie finansami w trakcie jego realizacji. Firmy, które mają uporządkowane procesy finansowe, aktualne dane zarządcze i kontrolę nad płynnością, są zdecydowanie lepiej przygotowane do wykorzystania takich szans.
W takich sytuacjach szczególnego znaczenia nabiera rola zewnętrznego CFO, który pomaga przełożyć dane finansowe na decyzje biznesowe - od oceny opłacalności projektu, przez planowanie zasobów, po zabezpieczenie płynności w kolejnych etapach rozwoju.
Kto przygotuje się wcześniej, ten zyska najwięcej
Historia pokazuje, że największe korzyści z dużych programów inwestycyjnych osiągają niekoniecznie największe firmy, ale te, które odpowiednio wcześnie identyfikują nowe trendy i dostosowują do nich swoje modele biznesowe.
SAFE może wygenerować jeden z największych strumieni inwestycji publicznych w Polsce w najbliższych latach. Choć środki formalnie przeznaczone są na wzmacnianie bezpieczeństwa kraju, ich wpływ na gospodarkę może okazać się znacznie szerszy.
Wiele firm zakłada, że największą barierą rozwoju jest brak zamówień. Tymczasem w praktyce często większym problemem okazuje się zbyt szybki wzrost. Realizacja dużych kontraktów wymaga finansowania bieżącej działalności, zwiększania zatrudnienia czy zakupów materiałów jeszcze przed otrzymaniem płatności od kontrahenta. To sprawia, że przedsiębiorstwa muszą myśleć nie tylko o pozyskaniu nowych zleceń, ale również o swojej zdolności do ich bezpiecznej realizacji.
Dla przedsiębiorców kluczowe będzie zrozumienie, że program nie sprowadza się wyłącznie do zakupów wojskowych. To również nowe łańcuchy dostaw, nowe projekty technologiczne i nowe możliwości współpracy pomiędzy sektorem publicznym a prywatnym.
SAFE może stworzyć nowe możliwości biznesowe dla tysięcy polskich firm, ale ostatecznie wygrają nie tylko najbardziej innowacyjne przedsiębiorstwa. W wielu przypadkach przewagę zdobędą te organizacje, które mają najlepszą kontrolę nad finansami i potrafią szybko podejmować decyzje w oparciu o dane.
Adam Zagała, współzałożyciel Value Finance.