REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Dom na Costa del Sol, praca zdalna z tarasu i kilka miesięcy w roku poza Polską - taki model życia wybiera coraz więcej Polaków. Problem w tym, że o rezydencji podatkowej nie decyduje sam kalendarz. Hiszpański urząd patrzy również na to, gdzie mieszka rodzina i skąd faktycznie zarządzana jest firma. To zaskakuje nawet tych, którzy starannie planują swój pobyt.
Europa reaguje na energetyczny szok po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Hiszpania rusza z natychmiastowymi cięciami podatków i miliardowym pakietem wsparcia, a kolejne kraje wdrażają własne mechanizmy ochronne. Ceny paliw i energii stały się politycznym priorytetem numer jeden.
Coraz więcej Polaków kupuje nieruchomości w Hiszpanii i spędza tam znaczną część roku. Nie zawsze zdają sobie sprawę, że pobyt powyżej 183 dni automatycznie oznacza hiszpańską rezydencję podatkową. – Już na etapie zakupu rozmawiamy z klientami o tym, żeby nie wpaść w pułapkę nieświadomej rezydencji – mówi Joanna Ossowska-Rodziewicz, współwłaścicielka agencji nieruchomości By-Bright.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA