Skarbówka i organy nadzorcze patrzą na realne działania firmy. W 2026 r. „papierowe” struktury to prosta droga do problemów

REKLAMA
REKLAMA
Polski rynek kapitałowy i sukcesyjny znajduje się obecnie w punkcie zwrotnym. Miniona dekada to czas, w którym dla polskiego biznesu w końcu dostępne stały się rozwiązania funkcjonujące wcześniej tylko za granicą takie jak spółka holdingowa, fundacja rodzinna czy – choć to trochę inna sytuacja – alternatywna spółka inwestycyjna. Obecnie można stwierdzić, że okres agresywnego wykorzystywania samych konstrukcji prawnych dobiegł końca, ustępując miejsca fazie weryfikacji ich operacyjnej treści. Organy podatkowe oraz organy nadzorcze, jak na przykład KNF, coraz wyraźniej dążą do oceny rzeczywistej substancji biznesowej (business substance) danego biznesu, odchodząc od analizy wyłącznie strony formalnej dokumentacji.
- Fundacja rodzinna – nie traktuj jej jako narzędzia agresywnej optymalizacji
- ASI: między szybkością działania a realnym nadzorem
- Wnioski: rzeczywista działalność jako nowy mechanizm bezpieczeństwa
W praktyce oznacza to, że w 2026 roku kluczem do bezpieczeństwa nie jest już samo posiadanie określonej struktury, lecz zdolność do wykazania, że za jej funkcjonowaniem stoi realna, udokumentowana działalność gospodarcza. Struktury postrzegane dotychczas jako „tanie i bezpieczne” przegrywają z rozwiązaniami operacyjnie spójnymi i rzeczywiście osadzonymi w działalności biznesowej.
Ten kierunek zmian najlepiej widać na przykładzie dwóch najczęściej wykorzystywanych wehikułów inwestycyjnych – fundacji rodzinnej oraz alternatywnej spółki inwestycyjnej (ASI).
REKLAMA
REKLAMA
Fundacja rodzinna – nie traktuj jej jako narzędzia agresywnej optymalizacji
Po trzech latach od wejścia w życie przepisów o fundacjach rodzinnych praktyka ich stosowania już wyraźnie się wykrystalizowała. O ile na początkowym etapie powszechne były próby wykorzystywania fundacji do agresywnej optymalizacji podatkowej, obecnie da się już jednoznacznie stwierdzić, że takie podejście jest nie do obrony w konfrontacji z organami podatkowymi.
Jednym z najbardziej ryzykownych modeli jest traktowanie fundacji jako wehikułu do niemal natychmiastowej dystrybucji środków po ich wpływie do fundacji – niezależnie od ich źródła. Taki schemat stanowi dla organów wyraźny sygnał braku rzeczywistej funkcji gospodarczej, co prowadzi do uznania struktury za sztuczną, a w konsekwencji nieuprawnioną do czerpania z benefitów podatkowych.
Bezpieczny model funkcjonowania fundacji rodzinnej w 2026 roku wymaga wdrożenia realnych procedur decyzyjnych oraz powiązania wypłat z obiektywną oceną sytuacji finansowej i realizacją celów statutowych, zabezpieczenia perspektywy długoterminowej itd. W przypadku planowanych transakcji zbycia aktywów, M&A z udziałem fundacji albo po prostu restrukturyzacji majątku, działania te powinny być spójne z długoterminową strategią zarządzania majątkiem.
REKLAMA
Przykładowo, jeżeli planowany jest M&A z udziałem fundacji, to negocjacje powinien prowadzić jej zarząd (a nie fundator, który „za pięć dwunasta” wnosi aktywo do fundacji po to, żeby je za chwilę zbyć z wykorzystaniem zwolnienia podatkowego) natomiast środki uzyskane z tej transakcji powinny zostać w jakiś sposób przez fundację zagospodarowane z uwzględnieniem podstawowych celów fundacji określonych w statucie. Może to być reinwestowanie w inny biznes, oddanie do zarządzania profesjonalnemu family office, czy po prostu zakup złota bądź nieruchomości. Nie jest też wykluczona ich wypłata do beneficjentów, ale to wymaga dużej ostrożności oraz wykazania, że to wpisuje się w politykę fundacji i nie stanowi uszczerbku dla realizacji jej celów. To nie jest łatwe. Można się spodziewać, że taka wypłata znajdzie się pod lupą organu podatkowego.
Fundacja, która nie jest w stanie wykazać własnej aktywności zarządczej i inwestycyjnej, może zostać uznana za strukturę o charakterze sztucznym, co w praktyce prowadzi do zakwestionowania preferencji podatkowych, z których skorzystała.
Analogiczną konkluzję można sformułować wobec korzystających z preferencji podatkowych dla spółek czy fundacji zagranicznych.
ASI: między szybkością działania a realnym nadzorem
Podobne postulaty – choć w nieco innym obszarze – można formułować dla alternatywnych spółek inwestycyjnych (ASI). Pozostają one jednym z najczęściej wykorzystywanych narzędzi prowadzenia działalności polegającej na zbieraniu kapitału od inwestorów. Dzieje się tak głównie ze względu na relatywnie krótki czas ich uruchomienia oraz dużą elastyczność operacyjną i ograniczony zakres obowiązków instytucjonalnych.
Jednocześnie jako podmioty rynku finansowego podlegają określonym obowiązkom regulacyjnym, w tym przepisom ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu (AML), obejmującym m.in. identyfikację inwestorów oraz weryfikację źródeł kapitału.
Coraz większe znaczenie ma również praktyka nadzorcza. Komisja Nadzoru Finansowego koncentruje się na ocenie faktycznej aktywności podmiotów wpisanych do rejestru zarządzających ASI.
Weryfikacji podlega w szczególności to, czy struktura prowadzi rzeczywistą działalność inwestycyjną, czy zarządzający dochowuje wymogów AML, monitoruje dźwignię finansową, a decyzje inwestycyjne są podejmowane w sposób faktyczny i przy wykorzystaniu odpowiedniego zaplecza organizacyjnego.
Brak takiej aktywności – mimo formalnego spełnienia wymogów rejestracyjnych – może skutkować uznaniem podmiotu za nieaktywny i w konsekwencji jego wykreśleniem z rejestru.
Wnioski: rzeczywista działalność jako nowy mechanizm bezpieczeństwa
Analiza aktualnej praktyki prowadzi do jednoznacznego wniosku – niezależnie od wybranego wehikułu inwestycyjnego, kluczowe znaczenie ma rzeczywista treść gospodarcza prowadzonej działalności.
Ocenie podlega w szczególności to, czy struktura posiada realne zaplecze organizacyjne, czy decyzje inwestycyjne są podejmowane w sposób faktyczny oraz czy działania znajdują uzasadnienie ekonomiczne. Kwestie te nie mogą przy tym pozostawać jedynie w sferze luźnych zapewnień. Należy odpowiednio je dokumentować i być w stanie wykazać. Brak tych elementów może prowadzić do podważenia przyjętego modelu funkcjonowania, w tym zakwestionowania jego skutków podatkowych oraz powstania istotnych ryzyk regulacyjnych.
W konsekwencji wybór wehikułu inwestycyjnego przestaje być wyłącznie decyzją podatkową. Kluczowe znaczenie mają zdolność do prowadzenia rzeczywistej działalności, spójność operacyjna struktury oraz możliwość wykazania jej ekonomicznego sensu.
Oznacza to wyraźne odejście od modelu „optymalizacji” na rzecz budowania struktur, które są w stanie obronić się w praktyce gospodarczej. To właśnie faktyczne funkcjonowanie w obrocie gospodarczym stanowi dziś podstawowy element ochrony zarządzających oraz ich majątku.
Andrzej Sałamacha, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Panasiuk & Partners specjalizujący się w obsłudze inwestycji i zabezpieczaniu aktywów
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA




