Kara 15 tys. zł wykluczyła najtańszego wykonawcę z kontraktu wartego miliardy. Radca prawny: wyrok ws. Rail Baltica ważnym sygnałem dla rynku zamówień publicznych

REKLAMA
REKLAMA
Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił 4 września 2026 r. skargę konsorcjum Mirbud–Torpol dotyczącą wykluczenia z największego pojedynczego przetargu kolejowego w Polsce. W centrum sporu znalazła się kara środowiskowa w wysokości 15 tys. zł oraz kwestia informacji przekazanych o niej zamawiającemu. Choć kwota może wydawać się niewielka wobec kontraktu liczonego w miliardach złotych, dzisiejszy wyrok pokazuje, że w zamówieniach publicznych nawet pozornie drugorzędna okoliczność może mieć poważne konsekwencje.
Przetarg dotyczy modernizacji około 100 km linii kolejowej E75 na odcinku Białystok–Ełk, będącego częścią Rail Baltica. Oferta konsorcjum Mirbud–Torpol, opiewająca na około 4,57 mld zł, została pierwotnie uznana za najkorzystniejszą. Ostatecznie konsorcjum zostało jednak wykluczone z postępowania. 4 września Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił jego skargę na rozstrzygnięcie Krajowej Izby Odwoławczej, uznając, że istniały podstawy do wykluczenia.
REKLAMA
REKLAMA
Przemilczana kara 15 tys. zł niweczy miliardowy kontrakt
Jednym z kluczowych elementów sporu była kara środowiskowa i jej nieujawnienie w dokumentacji przetargowej wykonawcy. Dysproporcja między wysokością kary a wartością zamówienia przyciąga uwagę, jednak sama wartość sankcji nie wyczerpuje problemu.
- W zamówieniach publicznych znaczenie ma nie tylko skala czy finansowy wymiar danego naruszenia, ale również sposób, w jaki wykonawca informuje o nim zamawiającego. Przy kontrakcie liczonym w miliardach złotych 15 tys. zł może wydawać się kwotą marginalną. Kluczowe są jednak także transparentność postępowania i możliwość dokonania przez zamawiającego własnej oceny okoliczności dotyczących wykonawcy - wskazuje mec. Konrad Lach, radca prawny w kancelarii LEGALLY.SMART.
Finansowa skala postępowania dodatkowo przyciąga uwagę rynku. Oferta Mirbud–Torpol wynosiła około 4,57 mld zł, podczas gdy konsorcjum znajdujące się obecnie najbliżej kontraktu zaoferowało około 5,22 mld zł. Różnica przekracza więc 650 mln zł.
- Nie sprowadzałbym więc tego rozstrzygnięcia wyłącznie do prostego zestawienia 15 tys. zł kary z kontraktem wartym kilka miliardów. Prawo zamówień publicznych musi z jednej strony zapewniać równe zasady wszystkim wykonawcom, a z drugiej uwzględniać zasadę proporcjonalności. Właśnie na styku tych dwóch wartości powstają jedne z najtrudniejszych sporów na rynku zamówień publicznych. Na pewno na kanwie takich spraw nasuwa się pytanie, w którym miejscu wyznaczyć granicę pomiędzy błędami proceduralnymi, które powinny skutkować odrzuceniem oferty, a tymi które mogą zostać ocenione jako bagatelne i pomijalne w procesie wyboru wykonawcy - zaznacza mec. Konrad Lach.
Ważny sygnał dla rynku zamówień publicznych
Dzisiejszy wyrok może mieć znaczenie wykraczające daleko poza przetarg dotyczący Rail Baltica. Przy największych inwestycjach wykonawcy szczegółowo analizują dokumentację i działania konkurentów, a spory przed KIO są nieodłącznym elementem wielu dużych postępowań.
- Tak głośne rozstrzygnięcia stają się punktem odniesienia dla rynku. Można zakładać, że sprawa Rail Baltica będzie przywoływana w kolejnych sporach dotyczących przesłanek wykluczenia czy zakresu informacji przekazywanych zamawiającemu. Bardzo ważna będzie treść uzasadnienia wyroku, natomiast już sama sentencja wskazuje na to, że zdaniem Sądu Okręgowego obowiązywanie zasady proporcjonalności nie może ograniczać formalizmu procedur prawa zamówień publicznych. Dla wykonawców płynie z dzisiejszego wyroku praktyczny sygnał: kwestia, która z biznesowego punktu widzenia może wydawać się drugorzędna, w zamówieniach publicznych może przesądzić o dalszym udziale w postępowaniu - podsumowuje mec. Konrad Lach z LEGALLY.SMART.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
