Oficjalne dane o dziurze budżetowej. Skala problemu przeraża! Czy będzie likwidacja 13. i 14. emerytury?

REKLAMA
REKLAMA
Ministerstwo Finansów pochwaliło się najnowszymi danymi o deficycie budżetowym, który po wrześniu okazał się niższy niż rok temu. Eksperci Warsaw Enterprise Institute ostrzegają jednak, że te liczby maskują znacznie poważniejsze zagrożenie dla portfeli Polaków. Okazuje się, że miliardowe długi są ukrywane w miejscach, o których wielu z nas nawet nie ma pojęcia, a Bruksela już zaczyna patrzeć nam na ręce. Co tak naprawdę dzieje się z państwową kasą i jakie drastyczne kroki trzeba podjąć, aby uniknąć katastrofy?
- Druga księgowość rządu. Gdzie naprawdę znikają nasze pieniądze?
- Gdzie tkwi źródło problemu? Te wydatki rosną najszybciej
- Koniec z 800+ i dodatkowymi emeryturami? Eksperci proponują bolesne cięcia
- Rewolucja w podatkach. Ten krok ma uderzyć w międzynarodowe korporacje
Okazuje się, że po dziewięciu miesiącach 2026 r. deficyt budżetu państwa wyniósł 172,2 mld zł, czyli 63,4 proc. kwoty zapisanej w ustawie budżetowej na cały rok. Dane te Ministerstwo Finansów opublikowało w czwartek 15 października. Warsaw Enterprise Institute przypomina, że znacznie poważniejszy jest deficyt całego sektora finansów publicznych, który utrzymuje się na poziomie ok. 7 proc. PKB, i wskazuje, że jedyną skuteczną drogą do jego obniżenia jest ograniczenie wydatków.
REKLAMA
REKLAMA
Druga księgowość rządu. Gdzie naprawdę znikają nasze pieniądze?
Dochody budżetu wyniosły na koniec września 438,8 mld zł, czyli 67,8 proc. planu, a wydatki 611 mld zł, czyli 66,5 proc. planu. Po sierpniu deficyt wynosił 151,06 mld zł, a zatem tylko we wrześniu zwiększył się o ok. 21 mld zł. Rok wcześniej, w tym samym momencie, było to 201,4 mld zł. Rosną także koszty obsługi długu Skarbu Państwa, które w ciągu dziewięciu miesięcy sięgnęły 55,2 mld zł. Wynik jest lepszy niż przed rokiem, ale z danych resortu wynika, że poprawa o 29,2 mld zł w ok. 80 proc. pochodzi z wyższych dochodów (o 23,3 mld zł), przede wszystkim z CIT, którego wpływy wzrosły o 30,3 proc. Wydatki zmniejszyły się zaledwie o ok. 1 proc.
Skala problemu staje się jednak w pełni widoczna dopiero na poziomie całego sektora instytucji rządowych i samorządowych. Według GUS deficyt całego sektora wyniósł w 2025 r. 7,3 proc. PKB, czyli 284 mld zł. Rząd zakłada, że w 2026 r. będzie to 7,1 proc. PKB, a tyle samo przewiduje projekt budżetu na 2027 r., którym Sejm zajął się w pierwszym czytaniu 8 października.
„Deficyt budżetu państwa obejmuje wyłącznie pieniądze, które przechodzą przez ustawę budżetową. Państwo wydaje je także poza nią: w samorządach, w funduszach ubezpieczeń społecznych, w Narodowym Funduszu Zdrowia oraz w funduszach pozabudżetowych, takich jak te prowadzone przez Bank Gospodarstwa Krajowego, z których finansowana jest m.in. część zbrojeń. Pełny obraz daje dopiero deficyt sektora instytucji rządowych i, czyli suma wszystkich tych jednostek. To właśnie ten wskaźnik Komisja Europejska zestawia z limitem 3 proc. PKB i na niego patrzą inwestorzy, kiedy wyceniają ryzyko pożyczania pieniędzy Polsce. Zadłużenie powstałe poza budżetem spłacają ostatecznie ci sami podatnicy, niezależnie od tego, w której księdze zostało zapisane” – wyjaśnia Piotr Palutkiewicz, Prezes WEI.
REKLAMA
Gdzie tkwi źródło problemu? Te wydatki rosną najszybciej
Przyczyny tego stanu analizowano w raporcie „Budżetowy S.O.S.”, który WEI opublikowało w styczniu br. wspólnie z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Jego autorzy wskazywali, że źródłem nierównowagi są rosnące wydatki, a nie zbyt niskie dochody. Wydatki na pieniężne transfery socjalne szacowano na 17,5 proc. PKB w 2025 r., podczas gdy w pozostałych krajach Europy Środkowo – Wschodniej wynosiły one średnio 13,6 proc., a w pozostałych krajach UE 14,5 proc. W latach 2022 – 2025 transfery odpowiadały za ok. 40 proc. wzrostu wydatków publicznych, zbrojenia natomiast za ok. 25 proc.
„Niższy niż przed rokiem deficyt budżetu państwa nie powinien nikogo uspokajać. Dochody państwa rosną od 2022 r. szybciej niż gospodarka, a mimo to deficyt się nie zmniejsza, ponieważ wydatki rosną jeszcze szybciej. Na przyszły rok rząd planuje deficyt sektora na poziomie 7,1 proc. PKB, i to przy założonym wzroście gospodarczym rzędu 3 proc. Przy takim tempie rozwoju trudno tłumaczyć go chwilowym pogorszeniem koniunktury. Źródłem problemu jest trwale zbyt wysoki poziom wydatków. Polska dwukrotnie wychodziła z procedury nadmiernego deficytu, w 2008 r. i w 2015 r., a w obu przypadkach przyczyniło się do tego obniżenie wydatków publicznych. Tę samą drogę trzeba obrać teraz” – ocenia Andrzej Strojny, Główny Analityk WEI.
Koniec z 800+ i dodatkowymi emeryturami? Eksperci proponują bolesne cięcia
Raport WEI i FOR zakłada, że co najmniej 80 proc. koniecznego dostosowania fiskalnego, szacowanego na 4,5 proc. PKB, powinno pochodzić z racjonalizacji wydatków państwa. Autorzy proponują m.in. wprowadzenie kryterium dochodowego w programie 800+, likwidację 13. i 14. emerytury, zamrożenie nominalnego funduszu wynagrodzeń w sferze budżetowej na lata 2026 – 2027 oraz zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat. Z Raportu wynika, że konsolidacje oparte na cięciu wydatków kończą się powodzeniem częściej (w 53 proc. przypadków) niż te, w których sięga się po podwyżki podatków (w 38 proc.).
Rewolucja w podatkach. Ten krok ma uderzyć w międzynarodowe korporacje
Innym źródłem redukcji deficytu powinna być walka z szarą strefą, szacowaną na ok. 18 proc. PKB, a którą WEI opisuje w serii raportów o poszczególnych rynkach, od wyrobów tytoniowych i kasyn internetowych po pożyczki pozabankowe i gospodarkę odpadami. WEI postuluje także zmianę zasad opodatkowania firm poprzez zastąpienie podatku CIT podatkiem przychodowym, który uprościłby system i ograniczył agresywną optymalizację podatkową stosowaną przez międzynarodowe korporacje.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



