Co nas czeka w podatkach w latach 2027-2029?

REKLAMA
REKLAMA
Kryzys fiskalny w Polsce się pogłębia - jest źle a może być jeszcze gorzej – twierdzi prof. dr hab. Witold Modzelewski. I dodaje, że trzeba zwiększyć dochody podatkowe budżetu państwa bez podwyższania stawek, ale takich umiejętności raczej brakuje rządzącym. Zdaniem Profesora faktyczna naprawa systemu podatkowego może przyjść dopiero najwcześniej po 2029 roku. Bo wcześniej politycy z uwagi na okres przedwyborczy i bezpośrednio powyborczy nie będą skłonni wiele zmieniać.
- Pogłębia się kryzys fiskalny w Polsce
- Trzeba umieć zwiększyć dochody podatkowe bez podwyższania stawek
- Co nas czeka w podatkach do 2029 roku?
Pogłębia się kryzys fiskalny w Polsce
Zgodnie z przewidywaniami jeszcze z 2023 roku (można mnie sprawdzić: internet nie zapomina) kryzys fiskalny rozgościł się u nas na dobre i pogłębia się: jest źle a może być jeszcze gorzej. Dochody budżetowe spadają realnie (a nawet nominalnie) a wydatki rosną, bo zwłaszcza musimy bezwarunkowo i bezzwrotnie finansować wiadomo kogo, mimo że – jak sam beneficjent twierdzi - „nie gramy w jego lidze”. Skutkiem tego jest rosnący deficyt budżetowy i dług publiczny. Żyjemy już częściowo na koszt następnych pokoleń. Znaną od wieków „receptą” na wywołanie kryzysu fiskalnego jest: nieudolność polityki podatkowej i szczodre wydatkowanie grosza publicznego, czyli nasza polityka fiskalna lat 2021-2026, a zapewne również 2027 i 2028, bo wyborcy prawdopodobnie wybiorą program „obniżki podatków” czyli dalszej destrukcji systemu fiskalnego oraz zwiększania wydatków sektora finansów publicznych. Ci co pójdą do wyborów pod sztandarami „podatku zdrowotnego” (aby również aktywiści partyjni w białych kitlach mogli zarabiać rocznie już po 2 mln zł) oraz „podatku wojennego” (w wysokości 4% PKB) dostaną od wyborców przysłowiowego kopa w wiadome miejsce. Zresztą zupełnie słusznie.
REKLAMA
REKLAMA
Trzeba umieć zwiększyć dochody podatkowe bez podwyższania stawek
Aby zażegnać narastający rok w rok kryzys fiskalny trzeba umieć zwiększyć dochody podatkowe bez podwyższania stawek, ale takich umiejętności chyba braknie. Czym zajmuje się polityka podatkowa od 2021 roku? Tym samym - niezależnie od tego, która część POPiSu rządzi. Są to przede wszystkim jakieś „jotpeki” i „KSeFy”, czyli totalna dezorganizacja prowadzonej przez podatników obsługi księgowo-dokumentacyjnej rozliczeń podatkowych, oraz ciągłe mieszanie w przepisach podatkowych, a także… wygaszanie aktywności kontrolnej organów skarbowych. Z tego wyższych dochodów podatkowych nie było i nie będzie: minione pięć lat do bólu udowodniło tezę, że tzw. cyfryzacja rozliczeń podatkowych wywołuje skutek odwrotny od deklarowanego, dochody budżetowe spadają a nie rosną, a zarabia tylko biznes informatyczny. Zresztą nie mogło być inaczej, bo prowadzenie efektywnej fiskalnie polityki podatkowej wymaga szczególnej wiedzy, której już od dawna brakuje nie tylko tzw. politycznym salonom, ale również ich zapleczu (a jest jakieś zaplecze?). Prowadzenie tej polityki pod wpływem interesariuszy („ekspertów”), w tym niektórych firm zajmujących się „optymalizacją opodatkowania” jest drogą do katastrofy fiskalnej. Powtórzę znaną od lat dość banalną prawdę o podatkach: ten, kto umie je psuć (niezależnie czy świadomie czy z niewiedzy), nie będzie umiał i chciał ich naprawić.
Co nas czeka w podatkach do 2029 roku?
Co w tych „niepowtarzalnych okolicznościach przyrody” powinni robić podatnicy? Ja niczego nie będę radzić: powiem tylko o perspektywie następnych dwóch lat. W tym czasie (do 2029 roku) nic groźnego się nie zdarzy, bo jest to okres przedwyborczy i bezpośrednio powyborczy. Nie ma dziś i prawdopodobnie nie pojawi się w najbliższym czasie żadna istotna siła polityczna, która będzie zdolna do bolesnej naprawy systemu podatkowego lub radykalnego zmniejszenia wydatków. Tu scena jest pusta. Co najwyżej będą leczone jego rany po nieudolnym wdrożeniu KSeF oraz nastąpi przesunięcie w czasie „reform” typu JPK-CIT i PIT. Przypomnę, że tuż przed wyborami trzeba będzie „zjeść żabę” porażki kolejnego etapu wdrażania owych „reform”.
Notabene niedawno dowiedziałem się pokątnie, że po sukcesie tych przedsięwzięć, gdy już „urzędy skarbowe będą wiedziały wszystko” o podatnikach, ich rolę przejmie… sztuczna inteligencja, która będzie sama składać zeznania, ale za „popełnione oszustwa w tych zeznaniach” karani będą podatnicy.
Faktyczna naprawa systemu podatkowego może przyjść dopiero najwcześniej po 2029 roku. Do tego czasu podatnicy mogą odciąć się od tzw. złej (lub ryzykownej) przeszłości. Co to znaczy? Dobrze wiemy. Trzeba będzie tylko wiedzieć jak to zrobić.
Prof. dr hab. Witold Modzelewski
REKLAMA
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA


