REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Czy Wielka Brytania stanie się rajem podatkowym?

Krzysztof Oflakowski
Czy Wielka Brytania stanie się rajem podatkowym?
Czy Wielka Brytania stanie się rajem podatkowym?

REKLAMA

REKLAMA

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May i brytyjski kanclerz skarbu Philip Hammond sugerują, że w razie braku satysfakcjonującego porozumienia z UE w sprawie Brexitu rząd nie zawaha się uczynić ze Zjednoczonego Królestwa raju podatkowego. Londyn rozważa radykalne obniżenie stawki podatku korporacyjnego (CIT) i innych obciążeń fiskalnych, tak by stać się w praktyce europejskim rajem podatkowym z najniższymi stawkami wśród 20 największych gospodarek świata (G20).

Brexit: To nie będzie niedzielna herbatka, ale też nie wojna totalna

Theresa May przekonuje, że przedterminowe wybory parlamentarne dowiodą jedynie, że Brytyjczycy chcą silnego i stabilnego przywództwa, które umocni pozycję negocjacyjną ws. Brexitu. Podkreśla przy tym, że chce głębokiego i specjalnego partnerstwa z Unią, akcentując jednocześnie, że brak porozumienia będzie lepszy niż złe porozumienie. Choć obie strony grają już kartą zerwania negocjacji, to dla May czerwcowe wybory mogą być częścią scenariusza pisanego na wypadek fiaska rokowań i konieczności podniesienia konkurencyjności brytyjskiej gospodarki.

REKLAMA

Autopromocja

Obserwując dotychczasowe doniesienia ws. Brexitu, zwłaszcza te promowane przez Brukselę, można odnieść wrażenie, że katastrofa na Wyspach po opuszczeniu Wspólnoty jest już nieunikniona. Wykreowane stanowiska w fundamentalnych kwestiach to z jednej strony Theresa May, która zniecierpliwiona rwie się do podpisania umowy o wolnym handlu, z drugiej natomiast Unia mówiąca o rachunku na 100 mld euro i sugerująca, że żadnych rozmów nie będzie jeśli z góry nie padnie zobowiązanie do zapłaty tzw. Brexit bill. Obie strony na każdym kroku grożą przy tym zerwaniem negocjacji.

W przeglądzie bieżącej sytuacji nie można pomiąć oczywiście roli szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera, który stwierdził niedawno, że Theresa May żyje w innym układnie planetarnym, a on sam zaczyna tracić wiarę w możliwość nawiązania porozumienia. Odbiło się echem na najwyższych szczeblach brytyjskiej władzy i miało swoją kontynuację podczas wystąpienia na 10 Downing Street, podczas którego May poinformowała o formalnym rozwiązaniu parlamentu. Omawiając nadchodzący plebiscyt brytyjska premier nawiązała do komentarza Junkera zarzucając unijnym urzędnikom próbę ingerencji w czerwcowe wybory oraz sabotowanie nadchodzących negocjacji. May wiedząc, że taktyka straszenia Brexitem odbiera jej głosów tłumaczyła wyborcom, że są w Brukseli ludzie, którzy nie chcą, aby wyjście Zjednoczonego Królestwa z Unii zakończyło się sukcesem. Eksperci śledzący Brexitowe wydarzenia po drugiej stronie kanału La Manche dostrzegają jednak dodatkowy kontekst tych wydarzeń. 

Sprawdź: INFORLEX SUPERPREMIUM

Turbulencje, które obecnie obserwujemy, to najlepszy dowód na to, że negocjacje już się rozpoczęły, choć nieoficjalnie. Trwa właśnie etap, podczas którego strony, najsilniej jak to możliwe, nakreślają własną agendę działań, prężąc przy tym muskuły i pokazując, jak twardym będą negocjatorem. To działania całkowicie normalne i należy się ich spodziewać także w nadchodzących miesiącach. Tylko czekać, aż któryś z wysokich urzędników po jednej lub drugiej stronie ogłosi, że na porozumienie nie ma szans, jeśli oponent radykalnie nie zmieni podejścia do aktualnie omawianego tematu. W rzeczywistości obu stronom zależy na skutecznych i produktywnych negocjacjach, bo sztuczne podtrzymywanie napięcia to niekorzystny rachunek ekonomiczny dla wszystkich - mówi Agnieszka Moryc, dyr. zarządzająca w Admiral Tax, polsko-brytyjskiej firmie doradztwa podatkowego.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Analizując manifesty negocjacyjne stron rzeczywiście da się zauważyć zbieżność stanowisk w kilku zasadniczych kwestiach. Po pierwsze - prawa obywateli Unii na Wyspach i Brytyjczyków na kontynencie. Biała księga z lutego br. wskazywała, że rząd brytyjski gotów jest do złożenia gwarancji dotyczących przyszłych praw 3,8 mln obywateli Wspólnoty przebywających na Wyspach pod warunkiem uzyskania podobnych gwarancji dla Brytyjczyków na kontynencie. Na taką deklarację trzeba było poczekać do końca kwietnia, kiedy szefowie 27 europejskich państw przyjęli wytyczne do negocjacji ws. warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Jako jedną z najważniejszych kwestii dokumentu wskazano uzgodnienie wzajemnych gwarancji, które posłużą ochronie statusu i praw przysługujących obywatelom EU i UK oraz ich rodzinom, dotkniętym wystąpieniem tego państwa z Unii.

Po tej deklaracji zaledwie 4 dni potrzebował brytyjski minister ds. Brexitu David Davis, który w wywiadzie dla BBC potwierdził, że Wielka Brytania chce w drodze negocjacji zapewnić imigrantom z UE mieszkającym na Wyspach bardzo podobne warunki do tych, jakie mają teraz. Szczegóły porozumienia będą natomiast uzgadniane z europejskimi partnerami, którymi przewodził będzie głowy negocjator Unii Michel Barnier.

Wbrew temu co w mediach mówi szef Komisji Europejskiej światełko w tunelu widać także w sprawie umowy o wolnym handlu. Jak wielokrotnie podkreślała Theresa May, że jej intencją jest, aby w ciągu dwuletniego okresu rozmów ustalić nie tylko warunki opuszczenia Unii, ale także ogólne reguły przyszłych relacji handlowych. Zaznaczała przy tym, że wierzy w sukces takich rozmów choćby dlatego, że Unia Brytyjska, jako aktualny członek Wspólnoty startuje z innej niż państwa trzecie pozycji, uwzględniającej m.in. identyczne przepisy związane z handlem. I tym razem na odpowiedź Unii nie trzeba było długo czekać, bo chęć nawiązania relacji handlowych znalazła się w wytycznych do negocjacji opublikowanych przez Brukselę 29 kwietnia. Zaznaczono tam wyraźnie, że mając na uwadze interesy Wspólnoty, Rada Europejska gotowa jest rozpocząć prace nad umową handlową, która zostałaby sfinalizowana, gdy Zjednoczone Królestwo formalnie przestanie być państwem członkowskim.

Unijny i brytyjski Plan B

Byłoby jednak zbyt kolorowo, gdyby obie strony prezentowały teraz tak zgodne stanowiska, dlatego do akcji wkroczył Michel Barier. Barier przypomniał, że mimo iż Unia chce osiągnąć porozumienie z Wielką Brytanią, to jest gotowa na sytuację, w której okaże się to niemożliwe. Skoro zarówno on, jak i May podkreślają, że mimo chęci wypracowania porozumienia są, w razie fiaska rokowań, gotowi do zerwania negocjacji, to jak mogą wyglądać scenariusze przygotowane na taką ewentualność?

O ile scenariusz Unii wydaje się dość przejrzysty, bo opierałby się zapewne na traktowaniu Wielkiej Brytanii jako państwa trzeciego, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami i nosiłby znamiona swego rodzaju ekonomicznej zemsty w wysokim cłem i restrykcyjnymi przepisami handlowymi, to scenariusz brytyjski wydaje się znacznie bardziej ekstrawagancki. Jak zapowiadała już Theresa May i wtórował jej później brytyjski kanclerz skarbu Philip Hammond, w razie braku porozumienia rząd nie zawaha się uczynić z Wielkiej Brytanii raju podatkowego. Hammond już w styczniu sugerował, że jeśli warunki rozwodu okażą się niekorzystne, to zrobi wszystko, co konieczne, by Zjednoczone Królestwo po Brexicie wzmocniło swoją konkurencyjność. Szybko okazało się, że Londyn rozważa radykalne obniżenie stawki podatku korporacyjnego i innych obciążeń fiskalnych, stając się w praktyce europejskim rajem podatkowym z najniższymi stawkami wśród 20 największych gospodarek świata (G20).

Obserwując poczynania brytyjskiego rządu wszystko wskazuje na to, że gdyby wyniki negocjacji okazały niemożliwe do zaakceptowania, to Wielka Brytania postawi właśnie na kwestie związane z podatkami. To nie przypadek, że informacja o możliwości radykalnego obniżenia podatku korporacyjnego obiegła światowe media już na początku roku, czyli na długo przed uruchomieniem art. 50 Traktatu Lizbońskiego. Władze w Londynie wysyłały wtedy wyraźny sygnał nie tylko do Brukseli, ale także do setek tysięcy firm prowadzących biznes w Zjednoczonym Królestwie, że rząd Wielkiej Brytanii zrobi wszystko co konieczne, aby nie tylko utrzymać atrakcyjność gospodarki, ale także podnieść jej konkurencyjność. Wielka Brytania poza Unią nie będzie już ograniczona brukselską biurokracją, stanie się w pełni suwerennym państwem i na nic zdadzą się wtedy groźby Wolfganga Schäuble i innych europejskich polityków. Taka decyzja odbije się oczywiście niekorzystnie na gospodarkach wielu członków Unii, zawłaszcza tych największych, jak niemiecka i francuska, ale należy poważnie traktować deklarację Brytyjczyków, którzy jeśli zostaną zmuszeni do takiego kroku, to nie zawahają się go wykonać – dodaje Agnieszka Moryc.

REKLAMA

Z dotychczasowych wypowiedzi Hammonda i May wynika, że stawka podatku korporacyjnego mogłaby zostać obniżona do poziomu 15 proc. Wcześniej pojawiały się także doniesienia, że może być to nawet 10 proc. Tak niski CIT miałaby stanowić zachętę dla przedsiębiorstw i utrzymać pozycję Wielkiej Brytanii, jako wciąż pożądanego miejsca do prowadzenia biznesu, a dodatkowo skłaniać firmy myślące teraz o opuszczeniu Królestwa do ponownego przeanalizowania wszystkich za i przeciw.

Co ciekawe plany stopniowego obniżania CIT miały swój początek jeszcze za kadencji poprzedniego parlamentu, obniżono go wtedy z 28 do 20 proc., następnie ogłoszono, że do końca 2020 roku podatek ten zostanie zredukowany do 17 proc. Wynikiem tego, nawet jako członek Unii Europejskiej Wielka Brytania stałaby się gospodarką z wyjątkowo niskim CIT, w czym Londyn upatrywał możliwość umocnienia się w czołówce najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata. Według bieżącego „Globalnego Raportu konkurencyjności 2016-2017” opublikowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne, Zjednoczone Królestwo jest obecnie na 7. pozycji wśród 138 gospodarek. Na podium znalazły się kolejno Szwajcaria, Singapur i Stany Zjednoczone. Polska zajęła 36. miejsce.

Taki plan nie spodobał się oczywiście wielu europejskim przywódcom, którzy wyjątkowo agresywnie zareagowali na podatkowy scenariusz Wielkiej Brytanii. Teraz argument raju podatkowego wykorzystywany jest przez politycznych adwersarzy Theresy May. Poruszył go m.in. Jeremy Corbyn (lider Partii Pracy), który mówił niedawno, że początek negocjacji zaczynający się od straszenia, że Wielka Brytania ustanowi gospodarkę niskopodatkową u brzegów Unii może nie być najlepszym rozwiązaniem.


W takie rozwiązanie wierzy jednak Theresa May, a przedterminowe wybory mogą być częścią planu awaryjnego przygotowanego na wypadek zerwania rozmów, bo jeśli tak stanie na pewno będzie potrzebowała dodatkowych głosów. May już teraz ma bowiem większość parlamentarną pozwalającą forsować konieczne z punktu widzenia jej partii zmiany. Ma także mandat do prowadzenia negocjacji i zgodę brytyjskiej opinii publicznej do wyprowadzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Po co więc wybory, które w praktyce skracają okres negocjacyjny o ponad miesiąc? Jak sama twierdzi, wybory umocnią pozycję negocjacyjną Zjednoczonego Królestwa, ale mogą sprawić przy okazji, że będąca obecnie na fali Partia Konserwatywna całkowicie zdominuje partie opozycyjne. Według ostatnich sondaży Torysom przypadłyby ok. 384 miejsca w parlamencie, a druga w kolejności Partia Pracy zdobyłaby ich zaledwie 180. Wybory dadzą także May dodatkowe dwa lata rządzenia, ponieważ kadencja obecnego parlamentu wygasa niespełna rok po Brexicie. W przypadku niezadowalającego wyniku negocjacji opinia publiczna na pewno nie poprze kolejnych 5 lat pod jej przewodnictwem, natomiast wygrane wybory to czas potrzebny na przeprowadzenie niezbędnych reform, z gospodarką niskopodatkową włącznie, jeśli tylko będzie to konieczne.

Brytyjski raj podatkowy to scenariusz póki co hipotetyczny, ale wszystko wskazuje na to, że możliwy do realizacji. Dla obu stron byłoby oczywiście najkorzystniej, gdyby wynegocjowano akceptowane porozumienie handlowe, ale kompromis to obecnie największy koszmar Jean-Claude'a Junkera, który uważa, że zgoda na wyjście Wielkiej Brytanii z Unii na racjonalnych warunkach może zachęcić inne kraje do wysuwania żądań, a nawet przekonywać do opuszczenia Wspólnoty. Inni dyplomaci zapewniają jednak, że nie będzie mowy po podejściu „My kontra oni”, że nie ma woli ukarania Wielkiej Brytanii, a także, że dobry Brexit leży w interesie wszystkich. W praktyce bowiem Unia chce, aby Brytyjczycy importowali dobra produkowane na kontynencie, bo to się po prostu opłaca. Tego samego, tylko w przeciwnym kierunku chcą brytyjscy przedsiębiorcy. Po zbliżonym stanowisku w sprawie praw obywateli Unii na Wysypach i Brytyjczyków na kontynencie widać, że istnieje także platforma, na której będzie można budować również porozumienie handlowe, choć nikt nie ma złudzeń, że będzie to rozmowa przy niedzielnej herbatce.

Krzysztof Oflakowski

Autopromocja

REKLAMA

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:

REKLAMA

QR Code
Podatek PIT - część 2
certificate
Jak zdobyć Certyfikat:
  • Czytaj artykuły
  • Rozwiązuj testy
  • Zdobądź certyfikat
1/10
Zeznanie PIT-37 za 2022 r. można złożyć w terminie do:
30 kwietnia 2023 r. (niedziela)
2 maja 2023 r. (wtorek)
4 maja 2023 r. (czwartek)
29 kwietnia 2023 r. (sobota)
Następne
Księgowość
Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Nowości w KSeF: faktury konsumenckie, złożone załączniki, faktury poza KSeF. Konsultacje Ministerstwa Finansów

W dniu 18 lipca 2024 r. w Ministerstwie Finansów przy ul. Świętokrzyskiej 12 odbyło się kolejne spotkanie konsultacyjne dotyczące Krajowego Systemu e-Faktur zorganizowane przez Ministerstwo Finansów i Krajową Administrację Skarbową. Przedstawiciele MF podsumowali dotychczasowe prekonsultacje zmian w zakresie obowiązkowego KSeF. Eksperci Ministerstwa Finansów zaprezentowali też propozycje rozwiązań biznesowych tj. wymianę środowiska KSeF na docelowe, wdrożenie załączników i aktualizację struktury e-faktury,  a także planowane rozwiązania i nowe funkcjonalności KSeF.

Nowe dane o wynagrodzeniach Polaków. GUS odsłania karty

GUS opublikował dane dotyczące przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu 2024 r. Przeciętna płaca wyniosła 8144,83 zł. Wzrost okazał się niższy od prognozowanego przez ekspertów. Mamy też nowe statystyki dotyczące zatrudnienia.

Podatek od nieruchomości od obiektów sportowych. Będą zmiany od 2025 roku. Czy podatek obejmie place zabaw?

W ramach analiz opublikowanego projektu zmian w podatku od nieruchomości, chwilę uwagi należy poświęcić obiektom sportowym. Jako że standardowo ich wartość nie należy do niskich, ewentualne ruchy w tym zakresie, mogą generować istotne skutki podatkowe. Aczkolwiek, akurat w tym obszarze, MF zaproponował też trochę korzyści. Niekorzyści też.

Większe sumy gwarancyjne w OC posiadaczy pojazdów i rolników. Jednolity formularz zaświadczeń o przebiegu ubezpieczenia. Rząd przyjął projekt nowelizacji

W dniu 16 lipca 2024 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, która ma dostosować polskie prawo do unijnych przepisów dotyczących ubezpieczenia OC za szkody, które powstały w związku z ruchem pojazdów mechanicznych. Projekt ten przewiduje m.in. zwiększenie minimalnych sum gwarancyjnych w ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych a także rolników. Czy w związku z tymi zmianami wzrosną ceny polis OC?

REKLAMA

Drastyczne podwyżki akcyzy na wyroby tytoniowe. Najwięcej na płyn do e-papierosów, aż o 75 proc.

Rząd chce wprowadzić drastyczne podwyżki akcyzy na wyroby tytoniowe. Ich skala ma być kilkukrotnie większa, niż zakładała mapa akcyzowa. Już w 20225 r. akcyza na wyroby tytoniowe ma wzrosnąć: o 25 proc. na papierosy, o 38 proc. na tytoń do palenia oraz o 50 proc. na wkłady do podgrzewaczy tytoniu. Będzie podwyżka również płynów do e-papierosów, na które w 2025 r. akcyza wzrośnie aż o 75 proc.

Zakup sprzętu IT? Czasem lepiej wynająć. Na czym polega DaaS?

Na czym polega model biznesowy Device as a Service (DaaS)? Komu i kiedy się opłaca? Co sprawia, że jest to rosnący trend nie tylko w polskich firmach?

Twój biznes działa dobrze ale pieniądze gdzieś wyciekają. Ekspert podpowiada gdzie szukać przyczyn i źródeł wycieków

Takie pytanie często zadają sobie przedsiębiorcy, którzy osiągając spore przychody, realizując duże i zyskowne projekty nagle stwierdzają brak gotówki na koncie. Dlaczego tak się dzieje? Gdzie są pieniądze? Na te i inne pytania odpowiada dr nauk ekonomicznych Elżbieta Sobów – specjalistka ds. finansów z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem.

Korekta podatku naliczonego: kiedy trzeba rozliczyć fakturę korygującą

Jak należy rozliczyć faktury korygujące? Podatnik będący nabywcą zgłosił reklamację oraz otrzymał mailową odpowiedź, w której sprzedawca uznał reklamację i wskazał kwotę korekty. Wiadomości mailowe są z marca 2024 r., a korekta wpłynęła w kwietniu 2024 r. Podatnik odliczył VAT naliczony z faktury pierwotnej w marcu 2024 r. Czy korektę należy rozliczyć w marcu 2024? 

REKLAMA

Prezesa skazano za zaległości podatkowe spółki. Ale to sąd popełnił błąd

Samo tylko objęcie funkcji prezesa zarządu spółki nie może powodować automatycznego przyjęcia na siebie odpowiedzialności karnej za cudze działania. Tak uznał Rzecznik Praw Obywatelskich, informując o wniesieniu skargi kasacyjnej na korzyść prezesa spółki, którego sąd skazał za nieodprowadzenie zaliczek na podatek dochodowy, powstałych w okresie gdy nie objął jeszcze funkcji.

Podatek od nieruchomości obejmie nawet panele fotowoltaiczne. Takie zmiany już od 2025 roku

Zmiany w podatku od nieruchomości zmierzają do opodatkowania urządzeń energetycznych, np. paneli fotowoltaicznych. Budowle mają być opodatkowane jako całość techniczno-użytkowa. Podatkiem od nieruchomości (inaczej niż obecnie) już od 2025 roku objęte zostaną więc wszystkie elementów farmy fotowoltaicznej (w tym panele).

REKLAMA