REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Dom na Costa del Sol, praca zdalna z tarasu i kilka miesięcy w roku poza Polską - taki model życia wybiera coraz więcej Polaków. Problem w tym, że o rezydencji podatkowej nie decyduje sam kalendarz. Hiszpański urząd patrzy również na to, gdzie mieszka rodzina i skąd faktycznie zarządzana jest firma. To zaskakuje nawet tych, którzy starannie planują swój pobyt.
Coraz więcej Polaków kupuje nieruchomości w Hiszpanii i spędza tam znaczną część roku. Nie zawsze zdają sobie sprawę, że pobyt powyżej 183 dni automatycznie oznacza hiszpańską rezydencję podatkową. – Już na etapie zakupu rozmawiamy z klientami o tym, żeby nie wpaść w pułapkę nieświadomej rezydencji – mówi Joanna Ossowska-Rodziewicz, współwłaścicielka agencji nieruchomości By-Bright.
Przepisy wydają się jasne – 183 dni w Polsce i stajesz się rezydentem podatkowym. Tymczasem orzecznictwo i praktyka pokazują coś zupełnie innego. Możesz być rezydentem tylko przez część roku, a Twoje podatki zależą od… jednego dnia i miejsca, gdzie naprawdę toczy się Twoje życie. Sprawdź, jak działa „łamana rezydencja podatkowa” i dlaczego to klucz do uniknięcia błędów przy rozliczeniach.
O rezydencji podatkowej, wskazującej na nieograniczony obowiązek podatkowy w danym kraju, decydują wewnętrzne przepisy podatkowe państwa, w którym bada się tę rezydencję. Zdarza się jednak, że normy te ustalą nieograniczone opodatkowanie danej osoby w dwóch, a nawet w większej liczbie krajów. W takiej sytuacji, o miejscu opodatkowania decydują umowy międzynarodowe, z których wynika, że istotniejsze są względy rodzinne i związki osobowe (ognisko domowe), niż długość przebywania w jednym z krajów. Na taką wykładnię wskazuje Konwencja Modelowa OECD, a także orzeczenia sądów.
REKLAMA
BEPS 2.0 to kolejna faza projektu OECD i G20, zapoczątkowanego w 2013 r. Celem tego nowego etapu jest skuteczniejsze opodatkowanie największych firm, poprzez oparcie się na dwóch filarach, które mają zapewnić bardziej uczciwy udział poszczególnych państw w łącznym podatku uiszczanym przez korporacje działające na ich terenie.
Jak wyglądają statystyki stosowania klauzuli GAAR przez Szefa KAS, i co zrobić by nie zostać „podejrzanym” o próbę obejścia prawa podatkowego?
Głównym celem przekształcenia pewnej spółki były korzyści podatkowe. Jednak Szef KAS (w jednej z opinii zabezpieczających) uznał, że nie ma tu do czynienia z unikaniem opodatkowania, bowiem korzyść podatkowa nie jest sprzeczna z przedmiotem ani celem ustawy podatkowej lub jej przepisu.
Klauzula GAAR to ogólna klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania. Jej celem miało być zwalczanie sztucznych konstrukcji podatkowych. Jednak wydaje się, że fiskus chciałby ją wykorzystywać w odniesieniu do relacji biznesowych członków zarządu/wspólników ze spółkami.
REKLAMA
REKLAMA