Pewnie - jak to często bywa - zadaję naiwne, lub bezsensowne pytanie. Przecież we wzorcowym, podręcznikowym modelu władzy publicznej, której zależy na uzyskiwaniu niezbędnych dochodów podatkowych, nie ma miejsca na moralność rządzących. Ustalanie i pobieranie podatków ma być „skuteczne i nieuchronne, bo podatki trzeba płacić”, a jedynym ograniczeniem ich wysokości jest swoisty pragmatyzm wyrażający się w dwuznacznym porzekadle o owcy, którą się „strzyże a nie zarzyna”. Płaski, wręcz prymitywny obraz świata.
Sejm w dniu 13 grudnia przyjął ustawę budżetową na rok 2014, która rzewiduje m.in. wzrost PKB o 2,5 proc. wobec przewidywanych 1,5 proc. w 2013 r., inflację na poziomie 2,4 proc. oraz ponad 47,6 mld zł deficytu.