Przed kilkoma miesiącami, kiedy resort finansów bezzasadnie chwalił się „wzrostem dochodów z VAT”, media powtarzały wypowiedź jednego z polityków, że ów „sukces” osiągnięto dzięki JPK, czyli elektronicznej informacji przekazywanej przez kilka tysięcy podatników, w której podają to, co mają w swojej ewidencji.
W przypadku, kiedy klient dokona zapłaty w formie płatności mobilnej z użyciem telefonu komórkowego i nie zabierze paragonu fiskalnego wydrukowanego przez kasę rejestrującą umieszczoną w budynku stacji paliw, pomimo wskazania możliwości jego odbioru poprzez przekazanie odpowiedniego komunikatu (zarówno w formie informacji przesłanej na telefon, jak i jasnej i czytelnej informacji umieszczonej na dystrybutorze), przy założeniu, że obraz paragonu fiskalnego zostanie przesłany na telefon, wypełniony zostanie przez spółkę warunek wydania paragonu fiskalnego.
Nowy rok, nowe kary – tak w skrócie można określić politykę polskich władz, którym nie wystarcza permanentne rozszerzanie kompetencji organów kontroli skarbowej, czy też nakładanie na przedsiębiorców coraz to nowych obowiązków. Ale to nie wszystko: z sobie tylko wiadomych przyczyn, nasz ustawodawca stwierdził, że najlepszym sposobem na zachęcenie potencjalnych przedsiębiorców do zakładania firm w Polsce będzie... zwiększenie zakresu kar dla „nierzetelnych” płatników podatku VAT.
Podatnicy podatku od towarów i usług zdążyli się już przyzwyczaić do niezrozumiałych lub dziwacznych zachowań prawodawcy, zwłaszcza po naszym „wuniowstąpieniu”. Przykładów jest wiele, szkoda czasu na wspominki. Ale to, co się stało na przełomie roku wprawiło wszystkich w osłupienie. Minister Finansów wydał rozporządzenie w którym… powtórzył treść tych samych wzorów deklaracji podatkowych (VAT-7, VAT-7K, VAT-8 i VAT-9M).