Postęp technologii sprawia, że możemy coraz więcej czynności wykonać w krótszym czasie. Komputer z dobrym procesorem czy telefon z rozbudowanym systemem, który pozwala prowadzić firmę w każdej części świata, zwiększyły naszą wydajność w pracy i w życiu. Jednak postęp technologiczny nie zmienia naszych przyzwyczajeń, a wzrost wydajności wcale nie sprawił, że mamy więcej czasu na różne rzeczy. Dlaczego tak się dzieje i jak można to zmienić? Jak oszczędzać czas w biurze rachunkowym?
Chciałabym założyć działalność, a konkretnie biuro rachunkowe, które prowadziłabym sama (na początek bez pracowników). Miałabym ok. 20 klientów. Posiadam certyfikat Ministra Finansów uprawniający do usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych. Nie posiadam uprawnień do wykonywania usług doradcy podatkowego. Czynności, jakie wykonywałabym dla swoich klientów, ograniczałyby się wyłącznie do: prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów (nie rozliczałabym ksiąg rachunkowych), prowadzenia rejestrów VAT zakupu i sprzedaży, prowadzenia ewidencji środków trwałych i przedmiotów niskocennych, sporządzania deklaracji podatkowych (w tym VAT, NIP i PIT-36) do urzędu skarbowego, sporządzania i naliczania list płac zatrudnionych pracowników, sporządzania stosownych deklaracji do ZUS, prowadzenia akt pracowniczych.
Od 29 kwietnia 2008 r. główni księgowi zostali objęci widełkowym systemem płacowym, co spowodowało u nas, że główny księgowy jednostki (gminnego zakładu gospodarki komunalnej), który mógł zarobić do tej pory 3340 zł (wynagrodzenie zasadnicze) i 1300 zł (dodatek funkcyjny), po nowelizacji może otrzymać maksymalnie 2906,75 zł (wynagrodzenie zasadnicze) i 1750 zł (dodatek funkcyjny), przy najniższym wynagrodzeniu na poziomie 1000 zł i wartości jednego punktu 4,50. Rozumiem, że jeżeli przeliczone po nowemu wynagrodzenie zasadnicze wyszło niższe niż dotychczasowe, to księgowy zachowuje wynagrodzenie zasadnicze w starej kwocie. Do kiedy taki stan może trwać?